Zabawki pod lupą UOKiK. W jednej normy przekroczone 200 razy

7 godzin temu

Na 250 przebadanych modeli zabawek ponad 16 proc. przekraczało dopuszczalne normy ftalanów i migracji boru - wynika z kontroli przeprowadzonych przez UOKiK oraz Inspekcję Handlową. W jednej z piłek poziom ftalanów był aż 200 razy wyższy od dozwolonego, a co czwarta sprawdzona zabawka była nieprawidłowo oznakowana.

avtk / Getty Images Pro / Canva Pro / UOKiK
UOKiK i Inspekcja Handlowa przeprowadziły kontrolę 250 zabawek / zdjęcie ilustracyjne

UOKiK wraz z Inspekcją Handlową sprawdził 220 modeli zabawek (m.in. piłki, skakanki i lalki) pod kątem zawartości ftalanów oraz 30 modeli sensorycznych mas slime, czyli tzw. glutków, w których przebadano poziom migracji boru, który podczas ugniatania może uwalniać się z zabawki i przenikać przez dotyk do organizmu dziecka.

Badanie wykazało, iż na 250 sprawdzonych modeli zabawek jedna czwarta nie miała prawidłowego oznakowania. "Konsument nie wiedział na przykład, czy zabawka spełnia obowiązujące wymagania, kto za nią odpowiada, jak jej używać, na co uważać" - wskazał UOKiK.

Z kolei 41 produktów, czyli ponad 16 proc. nie spełniało norm bezpieczeństwa. Poziom ftalanów był przekroczony w blisko 15 proc. badanych zabawek - w jednej z piłek aż 200 razy. "Wyższy niż dozwolony poziom migracji boru wykryliśmy w co trzeciej masie slime - jeden z 'glutków' przekraczał normę czterokrotnie" - dodał Urząd.

Niebezpieczne substancje w zabawkach. UOKiK radzi, na co zwrócić uwagę przy zakupie

Obecnie Inspekcja Handlowa kieruje wnioski do Prezesa UOKiK o wszczęcie postępowania administracyjnego, którego efektem może być nałożenie kary - od 10 do 20 tys. zł przy uchybieniach formalnych oraz choćby do 100 tys. zł za wprowadzenie do obrotu zabawki niezgodnej z wymaganiami bezpieczeństwa.

"W przypadku braku odpowiednich oznakowań przedsiębiorcy mogą od razu podjąć działania naprawcze i uniknąć kary. Natomiast niebezpieczne zabawki są wycofywane ze sprzedaży oraz zgłaszane przez UOKiK do unijnego systemu Safety Gate, aby nie trafiły w ręce innych europejskich konsumentów" - poinformowano w publikacji.

UOKiK wyjaśnił, iż aby zabawka była miękka, elastyczna i przyjemna w dotyku używane są substancje, których limity są rygorystycznie określone. Dopuszczalna zawartość ftalanów - sprawiających, iż tworzywo jest plastyczne - wynosi 0,1 proc. na kg masy materiału. Dopuszczalny poziom migracji boru to maksymalnie 300 mg na kg masy. Obie substancje są bezwonne i bez smaku, ale w nadmiarze mogą szkodzić zdrowiu.

ZOBACZ: Skontrolowali setki etykiet cenowych. Trzy znane sieci sklepów pod lupą UOKiK

Urząd przypomniał by nie kupować nieoznakowanych zabawek i wybierać te ze znakiem CE - jest to deklaracja producenta, iż produkt spełnia odpowiednie wymagania unijne. Trzeba jednak zachować czujność, bo na zabawkach importowanych spoza Unii pojawia się znak łudząco przypominający europejską deklarację zgodności. UOKiK radzi, by zwrócić uwagę na prawidłową odległość miedzy literami i fakt, iż środkowa kreska w "E" powinna być krótsza.

"Ważne są też dane podmiotu odpowiedzialnego za wprowadzenie produktu na rynek - nazwa i adres producenta lub importera. Zwróć uwagę na etykietę oraz umieszczone na niej ostrzeżenia - limit wieku, konkretne ryzyka. Zapoznaj się z instrukcją - są zabawki, które wymagają nadzoru osoby dorosłej. Kupuj zabawki dostosowane do wieku i etapu rozwoju dziecka. Oznaczenia wiekowe to bardzo ważna informacja, nie tylko sugestia. Korzystaj z ofert sprawdzonych sprzedawców i marek" - podkreślił UOKiK.

Raporty z listą zbadanych zabawek znajdują się na stronie UOKiK.

WIDEO: Prezydent chce odebrać order Zełenskiemu. "Tusk stoi po stronie usprawiedliwiania gloryfikacji UPA"
Idź do oryginalnego materiału