14 stycznia przypada kolejna rocznica zatonięcia promu „Jan Heweliusz”, która określana jest największą katastrofą w historii polskiej floty handlowej. W nocy z 13 na 14 stycznia 1993 roku jednostka wyszła ze Świnoujścia w rejs do szwedzkiego Ystad. Kilka godzin później, podczas złych warunków pogodowych na Bałtyku, prom przewrócił się i zatonął u wybrzeży niemieckiej Rugii. Na pokładzie były 64 osoby, a uratowało się 9 członków załogi.
Niestabilne warunki pogodowe
„Jan Heweliusz” wypłynął ze Świnoujścia o 23:30. Było to dwie godziny później niż zaplanowany rejs, m. in. z powodu prac renowacyjnych na furcie rufy. Na pokładzie załadowano ciężarówki oraz wagony. Trasa prowadziła do Ystad.
Warunki w nocy gwałtownie się pogorszyły. Wiatr miał osiągać siłę 12 stopni w skali Beauforta, a sztorm zaczął rosnąć w siłę. Około godziny 2:00 pojawił się wyraźny przechył na prawą burtę. Oficer wachtowy próbował go zniwelować poprzez użycie systemu balastowego, jednak efekt był krótkotrwały. Wiatr gwałtownie się wzmagał, a z nim przechył narastał. Po godzinie 3:00 na mostek wezwano kapitana, który natychmiast przejął dowodzenie. Próbowano manewrować promem, ustawić go rufą lub dziobem do fal i wykorzystać stery strumieniowe. Silny wiatr i wysokie fale uniemożliwiały jednak skuteczne manewry, a urządzenia jednostki zawodziły.
Do wnętrza statku zaczęła dostawać się woda, a przechył stawał się coraz bardziej niebezpieczny. Podjęto decyzję o dalszym balastowaniu, ale nieskutecznie. W pewnym momencie prom się wyprostował, przeszedł przez linię wiatru i gwałtownie pochylił się na przeciwną burtę.
Przechył narastał
Wraz z narastającym przechyłem zaczęły przemieszczać się ciężarówki i wagony, zrywając mocowania i jeszcze bardziej wpływając na brak równowagi promu. Przechył osiągnął kilkadziesiąt stopni. W krytycznym momencie zapadły decyzje o alarmie i wezwaniu pomocy. Około godziny 4:32 kapitan Andrzej Ułasiewicz ogłosił alarm opuszczenia statku. Kilka minut później, o godzinie 4:36 kapitan Ułasiewicz wydał przez radio komunikat:
– Mayday, mayday, mayday! Jan Heweliusz – to jednej z ostatnich komunikatów wydanych przez kapitana Ułasiewicza.
Ostatnie wezwania pomocy urwały się przed godziną 5:00. O godzinie 5:12 prom „Jan Heweliusz” przewrócił się do góry dnem. Według opisywanego przebiegu zdarzeń zatonął w krótkim czasie w rejonie na wschód od Rugii. Wrak spoczywa przez cały czas na dnie na głębokości około 27 metrów.
Akcja ratunkowa
Możliwości ewakuacyjne dla pasażerów i załogi były ograniczone przez panujące warunki pogodowe. Nie udało się im wypuścić wielu łodzi ratunkowych. Pochylenie statku nie pomagało w wydostaniu się z pokładu. Niewielu również członkom załogi udało się założyć specjalne kombinezony chroniące przed hipotermią.
Szalejący sztorm ograniczał możliwości działania służb i jednostek na morzu. Warunki określano jako skrajnie trudne, zimna woda, silny wiatr i wysokie fale. Akcję ratunkową prowadziły helikopterami oraz statkami ratunkowymi polskie, niemieckie i duńskie służby. Spośród 64 osób uratowano 9. Zginęło 55 osób, w tym 20 marynarzy i 35 pasażerów.
Tutaj znajdziesz wywiad z jednym z członków załogi, Grzegorzem Sudwoj, który przeżył katastrofę mając na sobie specjalny kombinezon ratunkowy:
Problemy techniczne promu
W materiałach dotyczących katastrofy 'Heweliusza” powraca wątek wcześniejszych awarii i incydentów. Mowa m.in. o kolizjach, pożarze w 1986 r. oraz powtarzające się problemy z przechyłami. W raportach katastrofy opisywano też zmiany po pożarze, które mogły wpływać na masę i środek ciężkości statku, jak i naprawy wykonywane przed ostatnim rejsem.
W postępowaniach inspekcyjnych podkreślano zły stan techniczny i kwestie statecznościowe. Sprawy badano latami w wielu instytucjach. W roku 1999 podczas ostatniej Odwoławczej Izby Morskiej uznano, iż jedną z składowych przyczyn przewrócenia było przejście niezbalastowanej jednostki przez linie wiatru oraz szereg nieprawidłowości technicznych „Heweliusza”. Rodziny ofiar nie zgadzały się z wyrokiem. W 2005 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, iż postępowania w sprawie rodzin nie były prowadzone bezstronnie, tym samym przyznać im prawo odszkodowania.
Pamięć ofiar katastrofy
Temat „Heweliusza” jest dziś ponownie szeroko obecny publicznie za sprawą serialu Heweliusz, który jesienią 2025 roku trafił na platformę Netflix. Produkcja w reżyserii Jan Holoubek jest fabularnym dramatem inspirowanym prawdziwymi wydarzeniami z nocy 13 na 14 stycznia 1993 roku. Serial nie pełni roli dokumentu, ale opowiada historię katastrofy poprzez losy bohaterów, pokazując zarówno dramat na morzu, jak i konsekwencje tragedii na lądzie. Produkcja przyczyniła się do ponownego zainteresowania, jak i poinformowania społeczeństwa o jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w historii polskiej żeglugi.
archiwum Polska MorskaCo roku 14 stycznia katastrofa „Jana Heweliusza” wraca upamiętniona. Pomimo mijających lat tragedia przez cały czas budzi duże poruszenie, a pamięć o tych, którzy zginęli, jest wciąż obecna zarówno wśród rodzin ofiar, jak i w środowisku marynarskim. Składany jest hołd wszystkim, którzy nie przeżyli zatonięcia promu. W środowisku morskim składane są wieńców na wodzie w rejonie tragedii oraz symboliczne gesty pamięci w portach.
W dniu 14. stycznia br. o godzinie w Kościele Morskich przy Parafii św. Jana Ewangelisty w Szczecinie przy ul. Św. Ducha 9 odbędzie się msza święta w intencji wszystkich poległych na promie „Jan Heweliusz”.
fot. Wikimedia (domena publiczna)

3 godzin temu