„Chleb wiejski” a wyrok NSA – kiedy nazwa wprowadza w błąd?
Chleb wiejski stał się przedmiotem istotnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 5 lutego 2026 r., sygn. II GSK 2015/22, który ma duże znaczenie dla producentów oraz sektora przemysłowego rolno-spożywczego. Orzeczenie dotyczy nazewnictwa produktów piekarniczych w obrocie produktami spożywczymi.
Kończy ono wieloletni spór dotyczący granic marketingu w nazewnictwie takich produktów. Dotyczy również wpływu tego rodzaju oznaczeń na ocenę atrakcyjności produktu w świetle przepisów krajowych i unijnych.
Jak doszło do sporu o nazwę „chleb wiejski”
Postępowanie w sprawie rozpoczęło się po kontroli przeprowadzonej przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Organ zakwestionował używanie nazwy „chleb wiejski” w odniesieniu do produktu wytwarzanego m.in. z wykorzystaniem słodu pszennego, płynnych drożdży oraz technologii głębokiego mrożenia półproduktów. Uznał, iż taki sposób produkcji wyklucza możliwość określania tego pieczywa jako wiejskiego.
W konsekwencji produkt został zakwalifikowany jako zafałszowany artykuł rolno-spożywczy w rozumieniu art. 3 pkt 10 ustawy o jakości handlowej. Stanowisko to podzielił następnie sąd I instancji.
Naczelny Sąd Administracyjny, rozpoznając skargę kasacyjną, uchylił jednak wyrok w całości. W uzasadnieniu wskazał na błędną wykładnię przepisów prawa materialnego oraz nieuprawnione nadanie określeniu „wiejski” charakteru normatywnego.
Czy „chleb wiejski” musi być ze wsi?
W sporze z producentem pieczywa Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) oraz sąd pierwszej instancji uznały, iż produkt zawierający:
- słód pszenny,
- płynne drożdże i stabilizator E 415,
- a także wytwarzany z wykorzystaniem technologii głębokiego mrożenia półproduktów
Nie może zostać uznany za wiejski.
Oba podmioty przyjęły, iż użycie w nazwie chleba określenia „wiejski” może kojarzyć się konsumentom z prostymi, domowymi metodami produkcji. Organ błędnie uznał przy tym, iż obecna w składzie guma ksantanowa (E 415) nie pełni funkcji technologicznej w pieczywie, chociaż w rzeczywistości jest to istotny dodatek stabilizujący i poprawiający strukturę ciasta.
Dlaczego NSA odrzucił takie podejście
Naczelny Sąd Administracyjny w uzasadnieniu wyroku jednoznacznie odrzucił koncepcję ścisłego, słownikowego rozumienia nazw handlowych produktów spożywczych. Podkreślił, iż „nazwy handlowe produktów odrywają się od ścisłego, słownikowego znaczenia, jakie dane wyrazy mają w języku polskim”.
Nie ma więc podstaw do przyjmowania ogólnej reguły. Samo użycie określenia „wiejski” nie oznacza automatycznie konieczności spełnienia określonych wymagań dotyczących miejsca produkcji, technologii wytwarzania czy składu produktu.
Znaczenie miało również to, iż omawiany produkt powstawał w procesie odpieku chleba z ciasta głęboko mrożonego. Także ten element mógł sugerować, iż użycie określenia „wiejski” było nieuprawnione.
NSA nie podzielił jednak tego poglądu. Odwołał się do pkt 28 preambuły rozporządzenia 1169/2011. Wskazał, iż w ostatnich dziesięcioleciach technologia zamrażania środków spożywczych znacznie się rozwinęła i w tej chwili jest powszechnie stosowana w celu ulepszenia obrotu towarami na rynku wewnętrznym Unii Europejskiej
Sąd zwrócił też uwagę, iż taka forma wytwarzania produktów stała się popularna nie tylko w globalnym obrocie, ale także na wsi. Z tego względu użycie przymiotnika „wiejski” w odniesieniu do tego rodzaju pieczywa zostało uznane za w pełni uprawnione.
Stanowisko sądu I instancji
Sąd zwrócił również uwagę, iż brak jest normatywnego „wzorca wiejskości”, który mógłby stanowić punkt odniesienia dla oceny schematy oznakowania. Próba konstruowania takiego wzorca, poprzez odwołanie się do tradycyjnych metod produkcji czy uproszczonej receptury, została uznana za nieuprawnioną.
Czy nazwa produktu może wprowadzać w błąd?
Kluczowym elementem rozstrzygnięcia Naczelnego Sądu Administracyjnego jest wyraźne rozróżnienie między obiektywną informacją o produkcie a jego marketingową nazwą handlową. Sąd, analizując przepisy unijnego rozporządzenia nr 1169/2011, wskazał, iż prawo odnosi się przede wszystkim do danych mierzalnych i weryfikowalnych, a nie do określeń o charakterze subiektywnym czy fantazyjnym. O ile skład produktu musi być zawsze opisany w sposób ścisły, o tyle jego nazwa nie zawsze musi mieć charakter czysto informacyjny.
Z powyższego płyną dwa fundamentalne wnioski dla branży:
- Granica błędu: Niedozwolone jest używanie nazw, które mają charakter precyzyjnej informacji, a nie odpowiadają rzeczywistym cechom produktu (np. nazywanie „masłem” wyrobu bez tłuszczu mlecznego).
- Wolność marketingu: Stosowanie nazw sugestywnych, które budują pozytywne skojarzenia (jak przymiotnik „wiejski”), jest w pełni dopuszczalne. Warunkiem jest jedynie to, by nazwa nie była prezentowana jako twarda deklaracja konkretnego składu lub tradycyjnej metody produkcji.
Model „uważnego konsumenta” zamiast „nieuważnego klienta”
Sąd ostatecznie odrzucił koncepcję konsumenta, który podejmuje decyzje bezrefleksyjnie, opierając się wyłącznie na pierwszym wrażeniu. Zamiast tego, odwołując się do orzecznictwa TSUE, przyjął model przeciętnego konsumenta – osoby należycie poinformowanej, racjonalnej i wykazującej odpowiedni stopień krytycyzmu.
Według NSA nie można przypisywać nazwie kluczowej roli, całkowicie ignorując wykaz składników dostępny w miejscu zakupu. Uważny i ostrożny klient ma prawo i możliwość przeanalizowania składu podanego na opakowaniu lub wywieszce. Dzięki temu zyskuje on pełną wiedzę o surowcach oraz ewentualnych dodatkach technologicznych, co wyklucza ryzyko zmanipulowania jego decyzji zakupowej samą nazwą produktu.
Regulacje unijne i wpływ na praktykę rynkową
Rozstrzygnięcie NSA pozostaje w ścisłym związku z wykładnią przepisów prawa unijnego, w szczególności rozporządzenia nr 1169/2011.
Sąd trafnie zauważył, iż unijny zakaz wprowadzania konsumenta w błąd dotyczy informacji o charakterze obiektywnym. Rozszerzanie tego zakazu na wszelkie elementy komunikacji marketingowej prowadziłoby do nadmiernego ograniczenia swobody działalności gospodarczej.
Istotne znaczenie ma również brak szczegółowych regulacji dotyczących stosowania określeń takich jak „wiejski”, „domowy” czy „tradycyjny”. W odróżnieniu od kategorii prawnie zdefiniowanych (np. „produkt ekologiczny”), pojęcia te nie zostały zharmonizowane na poziomie unijnym, co wyklucza możliwość ich automatycznego utożsamiania z określonymi standardami produkcji.
Jak zmniejszyć ryzyko?
Jeżeli chcesz bezpiecznie stosować nazwy handlowe produktów i ograniczyć ryzyko sporu z organem, możemy pomóc w:
- ocenie dopuszczalności nazw o charakterze marketingowym i sugestywnym,
- weryfikacji etykiet oraz oznakowania produktów z perspektywy przepisów i przeciętnego konsumenta,
- rozwiązywaniu problemów związanych z nazewnictwem produktów,
- wsparciu w sporach z IJHARS oraz w postępowaniach przed sądami administracyjnymi.
Artykuł przygotowali
Piotr WłodawiecBranżowy Radca prawny / Starszy Partner
[email protected]
Aniela Kufel
Studentka SGGW Wydział Technologii Żywności
Konrad Szymański – Student Wydziału Prawa i Administracji UW
Chcesz wiedzieć, co zrobić w Twojej sytuacji?
Wypełnij krótki formularz kontaktowy poniżej – odezwiemy się i bezpłatnie zaproponujemy zakres wsparcia oraz możliwe scenariusze działania.

1 dzień temu