Dwa stare statki, które od lat stoją przy bulwarze Piastowskim, wciąż dzielą mieszkańców i urzędników. Wraki „Darii” i „Konrada” nie tylko szpecą reprezentacyjną część miasta, ale – jak podkreślają instytucje – realnie zagrażają bezpieczeństwu żeglugi i środowisku. Podczas posiedzenia Komisji Gospodarki Morskiej Urzędu Miasta w Szczecinie padły mocne słowa. Padły też konkretne propozycje. Problem jednak przez cały czas pozostaje nierozwiązany.
Wraki, które blokują centrum miasta
Bulwar Piastowski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Szczecinie. To właśnie tam od lat stoją dwa zdegradowane statki: „Daria” i „Konrad”. Jednostki należą do armatora Jerzego Deca, który od dłuższego czasu zalega z opłatami i nie odpowiada na wezwania instytucji.
Wraki zajmują cenne nabrzeże, a ich stan techniczny budzi coraz większy niepokój. W ubiegłym roku na jednym ze statków doszło choćby do pożaru, co wyraźnie pokazało, jak poważnym zagrożeniem może być ich dalsza obecność w tym miejscu.

Lata pism, decyzji i bezsilności
Problem nie jest nowy. Przez lata próbowały go rozwiązać między innymi Żegluga Szczecińska, Urząd Żeglugi Śródlądowej, Wody Polskie oraz Wojewoda Zachodniopomorski. Mimo interwencji i działań administracyjnych statki wciąż stoją w tym samym miejscu.
W czasie posiedzenia komisji przedstawiciele instytucji przedstawili dotychczasowe działania i bariery, które skutecznie blokują szybkie usunięcie wraków. Największą z nich są obowiązujące przepisy prawa wodnego, które wymagają zgody właściciela jednostek.
„To nie jest zła wola urzędników czy brak kompetencji. Dzisiaj problem polega na podstawach prawnych. Ten problem dotyczy teraz dwóch statków, ale wiemy o kolejnych, które mogą znaleźć się w podobnej sytuacji. Mamy armatora z Niemiec, który kupił polski statek. Stoi w mniej reprezentatywnym miejscu, dlatego o nim się nie mówi. W przypadku właściciela „Darii” i „Konrada” stosowane były zarówno formalne, jak i nieformalne metody. Rozmawiamy z różnym osobami, rodziną armatora, najbliższymi z jego kręgu. Tymi, którzy potencjalnie mogą mieć na niego wpływ. Liczymy na zdrowy rozsądek armatora. Wynajęcie firmy i prywatne odholowanie statków jest dużo tańsze niż płacenie grzywien. jeżeli tylko będzie chciał, to wydamy mu tymczasowe świadectwo, które umożliwi odholowanie” – mówił Piotr Durajczyk, dyrektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej.
Możliwe rozwiązania
Komisja jednogłośnie przyjęła dezyderat skierowany do Ministerstwa Infrastruktury. W dokumencie zaapelowała o zmiany w przepisach, które umożliwiłyby szybsze i mniej biurokratyczne usuwanie porzuconych statków z publicznych dróg wodnych.
Chodzi o wprowadzenie rozwiązań pozwalających na natychmiastowe działanie w sytuacjach, gdy jednostki stwarzają zagrożenie dla żeglugi lub środowiska.
Jednym z omawianych rozwiązań było tzw. wykonanie zastępcze. Polegałoby ono na usunięciu wraków przez zewnętrzną firmę, a kosztami obciążony zostałby właściciel statków.
To rozwiązanie mogłoby wreszcie zakończyć wieloletni impas, choć – jak zaznaczano – również wymaga jasnych podstaw prawnych.
„Cmentarzysko statków nie może tu powstać”
Podczas posiedzenia nie zabrakło mocnych słów.
– „Przekształcenie tego miejsca w cmentarzysko statków to sytuacja, która nie może trwać dłużej. Naszym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa zarówno dla żeglugi, jak i dla środowiska. Dzisiejsze posiedzenie miało na celu przedyskutowanie podejmowanych do tej pory działań, analizę przeszkód, które uniemożliwiają skuteczne usunięcie wraków, oraz znalezienie konkretnych rozwiązań prawnych i administracyjnych, które pozwolą w końcu rozwiązać tę sytuację” – podkreślał Stanisław Kaup, Przewodniczący Komisji.

Jak zaznaczył, sprawa wymaga współpracy samorządu z administracją rządową, bo na poziomie lokalnym możliwości działania są ograniczone.
Co dalej z „Darią” i „Konradem”?
Posiedzenie zakończyło się decyzją o dalszych pracach nad rozwiązaniem problemu, a kolejna analiza sytuacji ma nastąpić za pół roku. Równolegle toczą się postępowania administracyjne związane z karami dla właściciela statków.
Pytaniem pozostaje, czy tym razem sprawa ruszy z miejsca. Po latach rozmów i procedur pojawia się ostrożna nadzieja, iż bulwar Piastowski wreszcie odzyska swój reprezentacyjny charakter, a problem wraków zostanie zamknięty.
Fot. materiały prasowe

6 godzin temu