Emeryturę ma śmiesznie niską, więc pozwał syna o 500 zł alimentów. Wyrok da do myślenia

5 godzin temu
Pewien senior uznał, iż jego emerytura jest zbyt niska, by pokryć wszystkie wydatki, dlatego postanowił zażądać paru stówek od własnego syna. Sprawa ostatecznie znalazła swój finał w sądzie. Wyrok nie pozostawił suchej nitki na staruszku.


Na łamach naTemat analizowaliśmy już wiele nietypowych sytuacji prawnych, takich jak starania o świadczenie 800 plus na wnuka czy spór, w którym bank musi oddać pieniądze klientce okradzionej przez cyberprzestępców. Tym razem przyglądamy się równie niezwykłej historii rodzinnej z finałem, który trudno było przewidzieć.

Zaskakujący pozew o alimenty na ojca


Relacje między ojcem i synem od lat pozostawały mocno skomplikowane. Z wyroku Sądu Okręgowego w Olsztynie (sygn. akt VI Ca 324/25) wynika, iż starszy mężczyzna na co dzień przebywa w domu pomocy społecznej, który daje mu dach nad głową, posiłki oraz stałą opiekę medyczną.

Senior ma własne, comiesięczne źródło dochodu. Pobiera on świadczenie emerytalne z ZUS (998,43 zł). Jednak po odliczeniu kosztów pobytu w placówce opiekuńczej i obowiązkowej składki zdrowotnej, na jego koncie zostaje zaledwie 410,92 zł.

" Nie jest to kwota znacząca, jednak będąca konsekwencją wcześniejszych wyborów powoda, których skutków nie powinien przerzucać na syna" – zaznaczył sąd w uzasadnieniu orzeczenia. Mężczyzna uznał jednak, iż to stanowczo zbyt mało na godne życie i chciał, by jego syn też mu coś dorzucał.

Batalia w sądzie o alimenty od dziecka


Ojciec wniósł pozew, żądając 500 zł miesięcznie wsparcia od syna. Przekonywał wymiar sprawiedliwości, iż żyje w skrajnym ubóstwie. Sędzia przyjrzał się jednak dokładnie, na co powód wydaje swoje skromne środki.

Okazało się, iż wolną gotówkę przeznacza on w dużej mierze na kupowanie... papierosów. "Nie można zatem uznać, iż pozostaje w niedostatku" – oceniła sędzia Magdalena Wygonowska. Instancja odwoławcza zwróciła też uwagę na sytuację finansową samego pozwanego.

Syn pracuje, ale musi utrzymać też własną rodzinę i dodatkowo wspiera finansowo swoją matkę. Przez to nie stać go na jeszcze jeden wydatek. W toku procesu udowodniono, iż w przeszłości ojciec w ogóle nie angażował się w proces wychowawczy syna. Sąd więc ostatecznie oddalił powództwo, zauważając, iż "żądanie powoda jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego".

Co więcej, w tej sprawie sąd odrzucił również część apelacji dotyczącą wynagrodzenia prawnika z urzędu. Uznał, iż w tym zakresie skarga była formalnie niedopuszczalna, co jeszcze bardziej skomplikowało sytuację starszego mężczyzny.

Kiedy trzeba płacić alimenty na rodziców?


Obowiązek alimentacyjny wobec dzieci to powszechnie znany mechanizm prawny. Zdarzają się jednak sytuacje odwrotne, w których to dorośli członkowie rodziny muszą utrzymywać swoich rodziców.

Sprawa z Olsztyna jest modelowym przykładem na to, iż roszczenie musi jednak ręce i nogi. Zasady orzekania alimentów na rzecz rodziców są restrykcyjne i wymagają spełnienia konkretnych przesłanek:

Rodzic musi udowodnić, iż własnymi siłami nie może zaspokoić podstawowych potrzeb, nie mając majątku ani dochodów.

Jak podkreśla Sąd Najwyższy w uchwale z 1987 r., niedostatek nie może wynikać z umyślnego zaniedbania czy hulaszczego trybu życia.

Sąd ocenia, czy rodzic wcześniej wywiązywał się z obowiązków wobec dziecka i czy jego obecne żądanie nie jest rażąco niesprawiedliwe.

Dziecko musi posiadać realne możliwości finansowe, by pomagać rodzicowi bez uszczerbku dla utrzymania własnej rodziny.


Alimenty od dziecka to ostateczność. Nie mogą być sposobem na finansowanie nałogów czy łataniem domowego budżetu w sytuacji, gdy rodzic sam zawinił swoim problemom finansowym i przypomina sobie o więzach krwi dopiero wtedy, gdy zaczyna brakować mu pieniędzy.

Idź do oryginalnego materiału