W zaledwie dekadę Przemek Mularczyk przekształcił trzyosobowy zespół w jedną z najszybciej rozwijających się agencji nieruchomości w Polsce. Jego firma, MUVON, w 2025 roku zamknęła 791 transakcji, mając na pokładzie 167 pracowników. Jak przestać być „wąskim gardłem” we własnej firmie i stworzyć system odporny na rynkowe kryzysy? Odpowiedzią są żelazne granice, rezygnacja z części zysków i wojskowa dyscyplina.
Historia CEO MUVON to jeden z głównych tematów najnowszej książki Radka Drzewieckiego To jest strategia. Ukazuje ona bolesną, ale fascynującą drogę od mikrobiznesu do skalowalnej organizacji. Premiera publikacji zaplanowana jest na 14 kwietnia 2026 roku podczas konferencji TO JEST STRATEGIA.
Poniższy materiał to zapis rozmowy, w której Przemek Mularczyk obnaża prawdę o tym, co naprawdę napędza wzrost w branży nieruchomości.
Pułapka bycia „najlepszym we własnej firmie”
Na początku drogi wielu przedsiębiorców tonie w bieżączce i gaszeniu pożarów. Jak ten etap wyglądał u Ciebie?
Gdy w 2015 roku startowałem z biznesem, wpadłem w typową dla sektora MŚP pułapkę. Pełniłem funkcję właściciela, dyrektora operacyjnego i oczywiście... najlepszego handlowca w jednym. Biznes rósł, ale odbywało się to w kompletnym chaosie, na tak zwanym „żywiole”.
To potężny paradoks: kiedy mój zespół liczył kilka osób, pracowałem od świtu do nocy, a moja satysfakcja była znikoma. Dziś, przy ponad 160 pracownikach, czuję się znacznie lepiej. Problem większości małych firm polega na tym, iż założyciel nie potrafi odkleić się od sprzedaży. Dopóki tego nie zrobisz, nie masz czasu w myślenie o przyszłości i strategii biznesowej.
Kiedy nastąpił moment otrzeźwienia?
Przełomem była kooperacja z Leanpassion i udział w ich programach liderskich. Tam dotarło do mnie, iż nie tędy droga. Zrozumiałem, iż aby firma mogła urosnąć, muszę przestać być topowym agentem, a stać się architektem systemu.
Zajęło mi lata, by dojść do punktu, w którym jestem teraz. Dziś moja rola to organizacja wzrostu i optymalizacja procesów. W operacyjną pracę włączam się niemal wyłącznie hobbystycznie albo wtedy, gdy trzeba podjąć strategiczne decyzje finansowe.
Prawdziwa strategia to sztuka mówienia „NIE”
Przejście od operacji do zarządzania wymaga jasnego kierunku. Co jest misją MUVON?
Misja to nasz powód istnienia. Nasza jest prosta: robimy wszystko, żeby na nieruchomościach dało się bardzo dobrze zarobić. Na rynku pośrednictwa agenci często walczą o przetrwanie, pracują na niskich prowizjach i bez żadnego wsparcia. My odwróciliśmy ten model. Oferujemy rewelacyjne zarobki dla agentów.
Wiąże się to z jednym, bardzo ważnym faktem: chcemy być najdrożsi na rynku i z premedytacją tacy jesteśmy. W zamian dostarczamy jednak wartość, która w pełni to uzasadnia.
Jak tak odważne podejście przekłada się na realną strategię operacyjną?
Zbyt wiele firm ma piękne hasła na plakatach, z których nic nie wynika. Zgodnie z tym, czego uczy Leanpassion, strategię trzeba wdrażać każdego dnia. W MUVON zaczęliśmy od zdefiniowania tego, czego absolutnie nie będziemy robić:
- Nie podpisujemy umów otwartych.
- Omijamy rynek najmu.
- Nie tykamy nieruchomości premium.
- Nie obsługujemy rynków zagranicznych.
Dlaczego na pierwszym miejscu stawiasz ograniczenia?
Dla wielu brzmi to jak blokowanie sobie szans, ale dla mnie to synonim bezpieczeństwa i maksymalnego fokusu. Znamy się na mieszkaniach, domach i działkach dla standardowej polskiej rodziny. I w to uderzamy najmocniej. Odrzucenie np. segmentu premium eliminuje masę ryzyka i daje nam potężną stabilność finansową. Dzięki takiemu podejściu rośniemy organicznie i bezkosztowo, nie musząc prosić o pieniądze inwestorów czy banki.
Strategia jest naszym codziennym filtrem. jeżeli agent mówi, iż chce wziąć ofertę na 1% prowizji, bo lubi klienta, ucinamy to. jeżeli chce sprzedawać apartamenty w Egipcie - ucinamy to. To nie nasz kierunek.
Antykruchość, czyli jak rosnąć, gdy inni panikują
Podjęliście też trudne decyzje wizerunkowe, jak choćby wyjście z dużej sieci franczyzowej we wrześniu 2022 roku.
Tak, opuściliśmy Freedom Nieruchomości, mimo iż byliśmy tam wiodącym biurem. To był prawdziwy test bojowy. Przychody i zyski tąpnęły, część kluczowych handlowców odeszła ze strachu przed nowym. Zostali tylko ci, którzy we mnie wierzyli. To pokazało mi, iż najważniejsze jest gromadzenie wokół siebie ludzi dzielących te same wartości.
Wspomniałeś o swoich wartościach i wojskowym tle. Jak doświadczenie z armii przekłada się na biznes?
MUVON opiera się na trzech filarach: wsparciu, dyscyplinie i integralności. Dajemy agentom potężne zaplecze, ale w zamian wymagamy żelaznej dyscypliny. W wojsku wartości to nie są puste słowa, to instrukcje działania w momentach kryzysu.
Zawsze powtarzam, iż prezes to kapitan statku. Kiedy zaczyna się sztorm albo poszycie pęka, kapitan nie biega w panice po pokładzie. Musi zachować zimną krew i wydawać precyzyjne rozkazy. Załoga musi czuć, iż ma lidera, który wie, co robi. Gdy zmieniają się przepisy lub rynkowe realia, ja nie tracę głowy. Spokój lidera to stabilność całej firmy.
Kiedy ten spokój zaprocentował najbardziej?
Podczas pandemii. Większość konkurencji zamknęła biura. Ja postrzegałem to jako okazję. Zapytałem zespół wprost: kto chce iść na urlop, a kto chce działać? Szanowałem obie decyzje. Ci, którzy zostali, skupili się na sprzedaży działek – na otwartej przestrzeni ryzyko zarażenia było minimalne.
Jako pierwsi wprowadziliśmy wideo-spotkania i zdalną rekrutację. Odkryłem wtedy, iż MUVON to organizacja antykrucha - kryzysy nie tylko nas nie niszczą, ale wręcz przyspieszają nasz rozwój. W trudnym 2021 roku nasza firma urosła o milion złotych.
System odporny na nieobecność szefa
Powtarzasz, iż organizacja musi działać bez jej twórcy. Jak buduje się firmę niezależną od założyciela?
Prawdziwe bezpieczeństwo pojawia się dopiero wtedy, gdy nagłe zniknięcie dowolnej osoby z zespołu - wliczając w to mnie - nie zachwieje operacjami. Przetestowałem to na własnej skórze, gdy po wypadku przez pół roku nie zajmowałem się firmą. A ona przez cały czas rosła.
Ten system buduje się przez mądre procesy i kulturę organizacyjną. Mamy niskie koszty stałe (jedno biuro, większość pracuje zdalnie) i poduszkę finansową na sześć miesięcy. Stawiamy na masowość: im więcej produktywnych agentów, tym więcej ofert. Wtedy choćby podczas krachu na rynku nieruchomości zawsze wygenerujemy zysk.
A z perspektywy operacyjnej? Co odróżnia Waszych agentów od konkurencji?
Rozdzielenie ról. To absolutny fundament naszej produktywności. W przeciętnym biurze agent jest od wszystkiego: szuka klienta, sprawdza papiery, biega po urzędach. U nas agenci są całkowicie odcięci od tzw. backoffice'u. Mają wyłącznie sprzedawać i pozyskiwać. Formalnościami zajmuje się dedykowany dział wsparcia.
Inwestujemy gigantyczne środki w edukację zespołu. Każdego nowego pracownika uczymy biznesu od zera: mamy własne bootcampy, trenażery z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, a także "Muvon Orientation Course". Wzorem armii amerykańskiej i najlepszych globalnych korporacji, wtłaczamy nasze organizacyjne DNA w każdego handlowca.
Jakie macie plany na przyszłość?
Wizja na rok 2030 jest klarowna: chcemy zdominować rynek pośrednictwa w Polsce, realizując 5000 transakcji rocznie.
Ale nie gramy tylko o metryki. Moim nadrzędnym celem jest utrzymanie organizacji antykruchej. jeżeli miałbym dziś dać jedną radę innym prezesom: przestańcie być najlepszymi handlowcami we własnych firmach. Zdefiniujcie, czego nie robicie, zbudujcie wartości pełniące rolę decyzyjnego filtra i zacznijcie projektować system, który doskonale poradzi sobie bez Was. To trudne, ale tylko to ma długoterminowy sens.
Partner Stowarzyszenia Mieszkanicznik - MUVON

2 dni temu


