Kapitan Baranowski miał poważne tarapaty. Chwilowo przerwał rejs

3 godzin temu
Zdjęcie: Kapitan Baranowski miał poważne tarapaty. Chwilowo przerwał rejs


Plotki o przerwaniu rejsu bardzo gwałtownie obiegły media, budząc niepokój wśród sympatyków Kapitana. Baranowski uspokajał, iż rejs nie został przerwany, a chwilowo wstrzymany z powodów technicznych.

Przez około dwa tygodnie kapitan Krzysztof Baranowski przebywał na lądzie, robiąc nieplanowany postój w Panamie. Jego jacht „Meteor” cumował w marinie La Playita, a przyczyną przestoju była awaria autopilota. Bez sprawnego systemu sterowania dalsza droga była po prostu niemożliwa. „Dziennik Bałtycki” jako pierwszy potwierdził, iż nowy autopilot został zamówiony, jednak jego transport opóźniły intensywne zamiecie śnieżne w Europie, które sparaliżowały ruch lotniczy.

Sprzęt dotarł 9 stycznia. Autopilot został zamontowany, skalibrowany i przetestowany na wodach Zatoki Panamskiej. jeżeli warunki pogodowe będą sprzyjające, to w środę, 14 stycznia, kapitan wyruszy w dalszą podróż. Nie kryje jednak ostrożnego optymizmu, ponieważ autopilot odmówił posłuszeństwa już po raz drugi.

To już trzeci samotny rejs dookoła świata w dorobku legendarnego kapitana i jednocześnie najbardziej osobisty. Ponad rok po śmierci żony, Bogumiły Wander, Krzysztof Baranowski postanowił ponownie zmierzyć się z oceanem. Jak sam mówi, to jego sposób na domknięcie życiowej drogi i spełnienie marzenia, które wciąż pozostaje żywe, mimo wieku.

Nie wiadomo ile jeszcze potrwa cały rejs. Według statystyk trwa on mniej więcej około roku, ale ten może się rozciągnąć choćby na dwa lata. Jak mówi sam kapitan, jacht żaglowy nie jest tramwajem, nie jeździ według rozkładu.

Baranowski w czerwcu skończy 88 lat, ale jak sam przyznaje, o powodzeniu wyprawy nie decyduje wiek, a kondycja fizyczna i determinacja.

O dalszych losach będziemy informować na naszym portalu.

fot: Facebook, Krzysztof Baranowski

Idź do oryginalnego materiału