Kreml szuka „nowej ropy” w kieszeniach Rosjan, by sfinansować swoją machinę wojenną. „Chcieliście niewypłacalności? No to ją macie”

news.5v.pl 16 godzin temu

Gruntowne reformy mają znacznie zwiększyć obciążenia finansowe wielu obywateli Rosji. Chociaż urzędnicy obiecali, iż nie będą dalej podnosić podstawowych podatków, zwiększają oni grzywny, akcyzę i koszty usług państwowych. Jest oczywiste, iż dopóki wojna będzie się przedłużać, portfele Rosjan będą coraz częściej traktowane jako „nowa ropa”. Jednak pomimo oczekiwań dotyczących dodatkowych dochodów w wysokości bilionów rubli, deficyt budżetowy kraju przez cały czas rośnie, a w lipcu Ministerstwo Finansów choćby nie wywiązało się z płatności.

W styczniu Rosja zmieniła strukturę podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) z systemu dwustopniowego na pięciostopniowy. Ekonomiści z Moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej (HSE) oszacowali niedawno, iż sama ta zmiana spowodowała spadek realnego wzrostu dochodów rozporządzalnych o 0,4 proc. w 2025 r. Autorzy raportu HSE ostrzegają, iż w połączeniu z podwyżką opłat konsumpcyjnych wzrost podatków ma ograniczyć wydatki gospodarstw domowych, a tym samym wywrzeć presję na spadek ogólnego PKB.

Przedsiębiorstwa również płacą więcej: podatek od zysków wzrósł z 20 proc. do 25 proc., podwyższono opłaty za wydobycie minerałów dla producentów metali i nawozów, a małe firmy korzystające z uproszczonych systemów podatkowych muszą teraz płacić podatek VAT. W sumie Ministerstwo Finansów prognozuje, iż w tym roku państwo uzyska dodatkowe 2 bln 6 mld rubli (118 mld zł), w tym 1 bln 600 mld (72 mld zł) z podatku od zysków i 533 mld (24 mld zł) z podatku dochodowego od osób fizycznych, a w ciągu pięciu lat 17 bln (682 mld zł).

Wpływy rzeczywiście wzrosły. Federalna Służba Podatkowa Rosji poinformowała, iż w pierwszych pięciu miesiącach 2025 r. dochody na wszystkich poziomach wzrosły o sześć proc., a wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych wzrosły o 14 proc. do 300 mld rubli (ponad 13 mld zł). Jest to jednak znacznie mniej niż 30-procentowy wzrost odnotowany rok wcześniej. Regionalne podatki dochodowe są w coraz większym stopniu przekierowywane do Moskwy, a federalne wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych wzrosły w okresie styczeń-maj o 52 proc. do 88 mld rubli (4 mld zł), choć liczba ta przez cały czas jest niższa od zakładanych celów. Wpływy z podatku od zysków wzrosły o 74 proc.

Mural autorstwa rosyjskiego artysty Ilji Demczenki, przedstawiający rosyjskich żołnierzy z różnych epok na bloku mieszkalnym w miejscowości Czechow w obwodzie moskiewskim w Rosji, 26 sierpnia 2025 r.MAXIM SHIPENKOV / PAP

„Chcieliście niewypłacalności? No to ją macie”

Pomimo wzrostu dochodów z niektórych źródeł, inne wpływy podatkowe spadają. W związku z niskimi cenami ropy naftowej na świecie wpływy z podatku od wydobycia kopalin spadły o 18 proc. w porównaniu z relatywnie dobrym rokiem 2024. Ogólnie rzecz biorąc, dochody są na poziomie z 2023 r., który jest porównywalny z poziomem sprzed wojny w 2021 r. W połączeniu z rosnącymi wydatkami rządowymi i przedterminowymi płatnościami z tytułu kontraktów państwowych deficyt przekroczył pierwotne cele, osiągając 3,7 bln rubli (168 mld zł), czyli 1,7 proc. PKB — znacznie powyżej 1 bln rubli (45 mld zł), czyli 0,5 proc. PKB, zapisanych w pierwotnej ustawie budżetowej. Konieczne było uchwalenie poprawek, ale zrewidowany pułap został już prawie osiągnięty.

Dochody ze źródeł innych niż ropa i gaz wzrosły o 12,7 proc., czyli 1 bln 45 mld rubli (prawie 66 mld zł). Jednak to już nie wystarcza.

Blok finansowy rządu nie jest w stanie pohamować apetytu kompleksu militarno-przemysłowego, ani osłabić determinacji Kremla do kontynuowania wojny. Wypełnienie luki budżetowej dochodami z eksportu staje się coraz trudniejsze: ceny ropy naftowej przez cały czas spadają, a Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) zakwestionowała zdolność Rosji do zrekompensowania tego spadku większym wolumenem eksportu.

Skąd więc wziąć pieniądze? Na razie planuje się sięgnąć po Narodowy Fundusz Bogactwa. Minister finansów Rosji Anton Siłuanow stwierdził, iż „nasz Narodowy Fundusz Bogactwa miał zostać uzupełniony. W pierwszych trzech miesiącach zwiększyliśmy go o ponad 200 mld rubli (9 mld zł)”. Dodał, iż „obecnie wykorzystujemy 447 mld rubli (20 mld zł) z funduszu” – nieco ponad 10 proc. jego płynnej części. Siłuanow powiedział, iż nie będzie dodatkowych pożyczek ani nowych podwyżek podatków. Jednocześnie przyznał, iż Rosja musi stopniowo odchodzić od uzależnienia od dochodów z ropy naftowej: „Ministerstwo Finansów, biorąc pod uwagę niestabilność dochodów w przyszłości, postrzega swoje zadanie jako budowanie polityki podatkowej i administracji z uwzględnieniem tych ryzyk”.

Siłuanow obiecał również, iż nie będzie zmieniać podstawowego systemu podatkowego: „W każdym razie do 2030 r. podstawowe warunki podatkowe są ustalone i pozostaną niezmienione”. Ostrzegł, iż kolejna runda radykalnych podwyżek podatków byłaby poważnym eksperymentem społecznym, niosącym ryzyko zepchnięcia części gospodarki do szarej strefy lub spowodowania gwałtownego spadku koniunktury w kluczowych gałęziach przemysłu. Wyższe opłaty eksploatacyjne dla hutników w okresie słabego popytu zagranicznego na ich produkty sprawiły, iż firmy już zapowiedziały, iż mogą być zmuszone do zamknięcia produkcji.

Pod koniec lipca pojawił się sygnał ostrzegawczy. Ministerstwo Finansów nie zrealizowało obiecanych płatności w ramach programu współfinansowania długoterminowych oszczędności, w którym państwo dopłaca do składek emerytalnych obywateli do 36 tys. rubli (ponad 1600 zł) rocznie przez 10 lat.

25 lipca prawie 3 mln obywateli miało otrzymać łącznie 51 mld rubli (ponad 2 mld zł), ale pieniądze nigdy do nich nie dotarły. „Chcieliście niewypłacalności? No to ją macie” – skomentował ekonomista Siergiej Aleksaszenko.

Problem był najprawdopodobniej natury biurokratycznej – w końcu rząd wydaje ponad 3 bln rubli (136 mld zł) miesięcznie, co oznacza, iż pieniądze powinny były być dostępne. Tak czy inaczej, fundusze nie były dostępne w tym konkretnym czasie i miejscu. Ministerstwo twierdzi obecnie, iż pracuje nad „techniczną alokacją” funduszy, które „zostaną przelane na konta obywateli do września 2025 r.”.

W takich warunkach urzędnicy wykorzystują każdą okazję, aby zwiększyć dochody bez formalnego podnoszenia podatków. Ciężar spada przede wszystkim na zwykłych obywateli. Każda nowa opłata może wydawać się niewielka – czasami przedstawiana jako zwykłe „wyklarowanie” istniejących przepisów – ale łącznie stanowią one znaczący transfer dodatkowych środków z kieszeni obywateli do budżetu państwa.

Rosyjski minister finansów Anton Siłuanow w Moskwie, Rosja, 16 lipca 2025 r.YURI KOCHETKOV / PAP

Gwałtowny wzrost opłat

Wyższe opłaty państwowe za wnoszenie spraw do sądu miały na celu osiągnięcie dwóch celów jednocześnie: zwiększenie dochodów i zmniejszenie presji na system sądowniczy. Średnio opłaty wzrosły od 10 do 15 razy, a w niektórych przypadkach choćby ponad 50 razy. Poprawki zostały już przyjęte.

„Weźmy na przykład nieprawidłową opłatę za mieszkanie, nieprawidłową opłatę za media lub nieprawidłowo nałożoną grzywnę: masowe pozwy o ponowne obliczenie tych opłat trafiają do sądów. jeżeli opłata wynosiła wcześniej 300 rubli (niecałe 14 zł), to teraz będzie wynosić 3000 rubli (136 zł)” – wyjaśniła deputowana do Dumy Państwowej Oksana Dmitrijewa.

Obecnie rozpatrywanych jest więcej wniosków, a Ministerstwo Finansów zaproponowało podwyższenie opłat dla obcokrajowców: wprowadzenie opłaty w wysokości 500 rubli (22 zł) za rejestrację miejsca pobytu oraz podwyższenie opłaty za rejestrację miejsca zamieszkania z 430 rubli (około 20 zł) do 1000 rubli (45 zł).

Jak dotąd środki te wydają się skuteczne – przynajmniej jeżeli chodzi o uniknięcie niezadowolenia społecznego.

Samochody to luksus

Kierowcy wydają się jednym z najłatwiejszych celów dla rządu. Od czasów radzieckich posiadanie samochodu jest symbolem dobrobytu, ale opłaty dotykają również ciężarówki przewożące towary i pojazdy specjalne, takie jak dźwigi na placach budowy lub kombajny na polach. Oznacza to, iż rząd może zebrać więcej pieniędzy z bardzo szerokiego grona źródeł, z których większość nie może realistycznie zaprzestać korzystania z pojazdów.

Ministerstwo Finansów proponuje podwyższenie opłat od momentu otrzymania dokumentów przez kierowców. Od 1 września ministerstwo chce podwoić koszt różnych praw jazdy z przedziału 2000-3000 rubli (90-136 zł) do 4000-6000 rubli (182-273 zł). Inne usługi związane z posiadaniem pojazdu również staną się droższe. Od 1 kwietnia 2025 r. kierowcy nie będą już mogli automatycznie przedłużać ważności praw jazdy, ponieważ zniesiono przywilej wprowadzony w czasie pandemii.

Ministerstwo Przemysłu i Handlu również zajmuje się właścicielami samochodów. Opłata recyklingowa od importowanych pojazdów, wprowadzona po raz pierwszy na wniosek państwowego konglomeratu AvtoVAZ — znanego przede wszystkim z produkcji samochodów marki Łada — ma wzrosnąć dla osób fizycznych sprowadzających samochody zakupione do użytku osobistego.

Minister przemysłu i handlu Anton Alikanow otwarcie przyznał, iż głównym celem jest zwiększenie dochodów rządowych. — Mówimy o dziesiątkach miliardów rubli. Nasze szacunki wahają się od 40 do 60 mld rubli (między 1 mld 800 mln a 2 mld 700 mln zł) – powiedział posłom w Dumie Państwowej.

Wyższa opłata recyklingowa już spowodowała spadek sprzedaży samochodów, podwyższenie cen wielu towarów i usług oraz utrudniła rolnikom zakup potrzebnego sprzętu. Jednak polityka ta jest uważana za na tyle skuteczną, iż rząd planuje w tej chwili rozszerzyć opłatę recyklingową na sprzęt elektroniczny.

— Oprócz uzyskania dodatkowych źródeł dochodów, przez cały czas stymulujemy produkcję krajową. Myślę, iż podobne podejście można rozważyć w innych sektorach – powiedział Alikanow. Obie jego najnowsze pomysły pozostają w fazie propozycji, ale wyraźnie sygnalizują kierunek myślenia rządu.


Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Przedsiębiorcy nie są już potrzebni…

Ta sama logika stała za ogłoszeniem, iż rosyjski eksperyment z samozatrudnieniem zakończy się w 2028 r. Wiceminister finansów Aleksiej Sazanow był mniej kategoryczny, mówiąc jedynie, iż system podatkowy ulegnie zmianie. Tak czy inaczej, samozatrudnienie nie będzie już oferowało żadnych realnych korzyści.

Wprowadzony w 2019 r. podatek od dochodów zawodowych pomógł ujawnić prawie całą „gospodarkę garażową” i nieformalną pracę na małą skalę, taką jak pieczenie ciast w domu. Teraz osoby te nie mają wielkiego wyboru: albo zaczną płacić pełne podatki od działalności gospodarczej, albo zamkną działalność, ponieważ organy podatkowe nauczyły się śledzić niezgłoszoną pracę.

Dla 13,5 mln osób samozatrudnionych w Rosji termin 2028 r. może nadejść wcześniej. Nikołaj Arefiew, zastępca przewodniczącego Komisji Polityki Gospodarczej Dumy Państwowej, twierdzi, iż status samozatrudnienia utrudnia walkę z pracą „na czarno” i kosztuje budżet dochody z ubezpieczeń i podatków dochodowych. — Nie powinniśmy klasyfikować bezrobotnych jako osoby samozatrudnione. W żadnym innym kraju nie ma czegoś takiego jak samozatrudnienie – narzekał.

Władimir Putin nakazał, aby do końca roku rząd przeanalizował możliwość wycofania uproszczonego systemu podatkowego w niektórych sektorach, co spowoduje odejście ludzi od samozatrudnienia. Uproszczony system pozostanie tylko dla osób o bardzo niskich dochodach. Eksperci szacują, iż ostatecznie sześcioprocentowy podatek, który w tej chwili płacą, wzrośnie do poziomu standardowego podatku od zysków – 25 proc.

Rząd nie zajmuje się tylko drobnym narybkiem. Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i przedsiębiorcy indywidualni korzystający z uproszczonego systemu bez płacenia podatku VAT również będą musieli zmierzyć się z niższym pułapem dochodów, zanim zostaną zmuszeni do przejścia na pełne opodatkowanie.

Starsza kobieta sprzedająca kwiaty na ulicy w Moskwie, Rosja, 30 maja 2025 r.YURI KOCHETKOV / PAP

…ale pieniądze owszem

Wśród inicjatyw znajduje się niezwykły pomysł podatku od podróży zagranicznych. Nie od obywateli – choć wielu obawiało się, iż będzie to początek zamykania granic – ale od biur podróży. — Kierowanie za granicę pieniędzy wydanych na turystykę wyjazdową, a zamiast tego wykorzystanie ich do rozwoju turystyki krajowej, byłoby logiczne i słuszne. Na podstawie danych z elektronicznych voucherów turystycznych z ubiegłego roku obliczyliśmy, iż łączna kwota wydana przez Rosjan za granicą jako turyści wyniosła 700 mld rubli (prawie 32 mld zł). Gdyby do ceny każdej wycieczki doliczyć dodatkowe 200–300 rubli (9-13 zł), można by przeznaczyć około 5–7 mld rubli (227-318 mln zł) rocznie na rozwój infrastruktury w kraju – zaproponował przewodniczący Komisji Turystyki Dumy Państwowej Sangadzi Tarbajew.

Rząd ma tylko jedno jasne wyjście z tej sytuacji: zakończyć wojnę, zgodzić się na warunki pokoju, które przynajmniej zniosłyby najsurowsze sankcje, zaprzestać przejmowania przedsiębiorstw od właścicieli krajowych i zagranicznych oraz przywrócić funkcjonujące instytucje i wiele innych. Ale oczywiście są to kroki, których elita rządząca nie podejmie. Oznacza to, iż w odpowiedzi na spadające dochody podatkowe rząd będzie przez cały czas podnosił podatki, grzywny, akcyzę i koszty usług państwowych.

Najbardziej prawdopodobną i najprostszą drogą jest podwyższenie podatków akcyzowych, co zawsze tłumaczy się jako środek służący zdrowiu publicznemu, biorąc pod uwagę, iż podatki te dotyczą przede wszystkim alkoholu i tytoniu. Nie ma znaczenia, iż zeszłoroczne gwałtowne podwyżki stawek akcyzy i zakresu napojów alkoholowych, do których mają one zastosowanie, skłoniły ludzi do powrotu do bimbru i czarnego rynku.

Produkcja wódki i napojów spirytusowych w Rosji się załamała, ogłosił niedawno państwowy organ regulacyjny ds. alkoholu i tytoniu Rosalkogoltabakcontrol (Federalna Służba Kontroli Rynku Alkoholu i Tytoniu). W okresie od stycznia do czerwca całkowita produkcja napojów spirytusowych spadła o 16,1 proc. w ujęciu rok do roku do 79 mln 300 tys. decylitrów. Produkcja wódki spadła o 10,9 proc. do 31 mln 38 tys. dl, a produkcja koniaku spadła o 17 proc. do 3 mln 45 tys. dl.

Agencja nie ujawniła, o ile wzrosło spożycie nielegalnie wyprodukowanego alkoholu i bimbru, a w tej chwili nie ma możliwości ustalenia tego: podczas gdy eksperci szacowali ten efekt na podstawie danych dotyczących przedwczesnej śmiertelności, państwowa służba statystyczna Rosstat uznała swoje dane demograficzne za tajne.

Inną opcją jest podatek VAT. Przy stawce 20 proc. ten sposób generowania dochodów jest już znaczący, a podatek jest pobierany na każdym etapie łańcucha produkcji i handlu. Zwroty są możliwe, ale często realizowane są sześć miesięcy lub dłużej, urzędnicy skarbowi je kwestionują, a sądy coraz częściej opowiadają się po stronie władz. Podatek VAT jest jednym z najłatwiejszych do pobrania i administrowania podatków. Dlaczego więc nie podnieść stawki do 25 proc.? Władze mogłyby również zmienić skalę podatku dochodowego, obniżając próg, od którego stosowane są wyższe stawki, lub rozszerzając listę dochodów podlegających opodatkowaniu.

Jednak ekonomista Igor Lipsits stwierdził, iż rząd może nie musieć posuwać się tak daleko. — Myślę, iż będą szukać rozwiązań najmniej wrażliwych politycznie. Spodziewałbym się ewentualnego podwyższenia podatku VAT i wyższych podatków akcyzowych, w tym rozszerzenia listy towarów podlegających akcyzie. Osobiście byłem zaskoczony akcyzą na płynną stal. Ale kiedy już zacznie się stosować tego typu podatki pośrednie, można je stale rozszerzać. Inne formy kreatywności podatkowej wydają mi się mniej prawdopodobne – powiedział.

Wzrost obciążeń podatkowych i innych opłat stał się ostatnim niewykorzystanym źródłem finansowania wojny. Teraz wyrażenie „ludzie są nową ropą”, po raz pierwszy użyte przez wicepremiera Siergieja Iwanowa w 2009 r., nagle zyskało na znaczeniu – choć zupełnie nie w takim sensie, w jakim rząd kiedyś to rozumiał.

Idź do oryginalnego materiału