W 2026 roku Polskę czeka wdrożenie systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP). Choć u podstaw rządowego projektu oznaczonym numerem UC100[1] leżą unijne wymogi środowiskowe[2], przedstawiciele biznesu i analitycy ostrzegają, iż nowe przepisy mogą w praktyce zadziałać jak ukryty podatek. Szacunki wskazują, iż po okresie przejściowym, w 2028 roku, państwo w ramach nowej opłaty ma ściągać z rynku choćby 5 miliardów złotych rocznie. Eksperci ostrzegają, iż koszty funkcjonowania systemu ostatecznie poniosą konsumenci.
W swoim założeniu ROP to mechanizm, w którym producenci wprowadzający na rynek towary w opakowaniach ponoszą za nie finansową i organizacyjną odpowiedzialność na etapie, gdy stają się one odpadami. W praktyce oznacza to, iż firmy muszą w całości pokryć koszty selektywnej zbiórki, transportu oraz recyklingu wytworzonych przez siebie śmieci opakowaniowych.[3] Chociaż teoretyczne założenia ROP nie budzą wątpliwości, w praktyce każde państwo członkowskie ustanawia swoje reguły gospodarowania odpadami, niekiedy dosyć luźno interpretując założenia tzw. Dyrektywy odpadowej.
Polski projekt ustawy zakłada wprowadzenie nowej opłaty produktowej, której wysokość będzie ściśle uzależniona od rodzaju produkowanego opakowania. Przedsiębiorca będzie zobligowany samodzielnie wyliczyć należną kwotę i wykazać ją w sprawozdaniach składanych w systemie BDO. Wyliczoną opłatę wpłaci na konto adekwatnego urzędu marszałkowskiego. Obowiązek uiszczenia nowej daniny spadnie na każdego producenta, importera oraz podmiot prowadzący sprzedaż internetową, który wprowadza na rynek produkty w opakowaniach. Co niezwykle istotne dla rynku, projekt całkowicie likwiduje dotychczasową ulgę dla małych firm. Oznacza to, iż choćby mikropredsiębiorstwa produkujące poniżej jednej tony opakowań rocznie stracą prawo do zwolnień i będą musiały uczestniczyć w kosztach. Przedstawiciele branży spożywczej, która odpowiada za lwią część opakowań w sklepach, nie ukrywają zaniepokojenia. W dyskusjach publicznych coraz częściej pojawia się określenie „podatek od bezpieczeństwa żywności”.[4]
Piotr Palutkiewicz, Wiceprezes Warsaw Enterprise Institute zwraca uwagę na czysto fiskalny charakter proponowanych rozwiązań, zaznaczając, iż pod szyldem ekologii tworzony jest mechanizm drastycznie obciążający rynek.
„c” wyjaśnia.
Kolejnym punktem budzącym kontrowersje jest kwestia zarządzania całym systemem. Zgodnie z założeniami projektu UC100, głównym operatorem i dysponentem miliardowych środków ma zostać Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (dalej. NFOŚiGW). Pieniądze zgromadzone przez urzędy marszałkowskie miałyby trafiać najpierw do centrali NFOŚiGW, następnie do funduszy wojewódzkich, a dopiero stamtąd do gmin realizujących zbiórkę odpadów.
Przedstawiciele rynku obawiają się, iż środki po prostu utkną w biurokratycznej machinie, a monopolizacja systemu zabije rynkową konkurencyjność.
„Powierzenie tej roli państwowemu gigantowi budzi obawy o rozrost biurokracji, wysokie koszty administracyjne i niską efektywność, analogicznie do problemów znanych z funkcjonowania NFZ czy ZUS” przestrzega Andrzej Strojny, analityk WEI. Dodaje również, iż realne skutki centralizacji Polacy odczują na własnych portfelach „Koszty opakowań wzrosną, co odczujemy w cenach produktów. Przykładowo, opakowania jogurtu czy napoju zdrożeją o 15 procent. Niby niewiele, ale iż niemal wszystko jest w opakowaniach, więc to się skumuluje„.
W tym kontekście cenne mogą okazać doświadczenia innych państw, które z powodzeniem (lub nie) wdrożyły ROP w ubiegłych dekadach. Według analizy przeprowadzonej przez ekspertów WEI modele scentralizowane, takie jak system funkcjonujący na Węgrzech, charakteryzują się znacznie niższymi wskaźnikami recyklingu przy jednoczesnym silnym wzroście kosztów operacyjnych. Dla porównania zdecentralizowane rozwiązania oparte na organizacjach producenckich, powszechne w wielu krajach Unii (m.in. w Belgii, Francji i Czechach) , wykazują dużo wyższą efektywność i są tańsze w utrzymaniu. Zamiast państwowego monopolu eksperci postulują oparcie polskiego ROP na rynkowej konkurencji między różnymi organizacjami odzysku.[5]
Wszyscy są zgodni, iż wdrażanie unijnej dyrektywy o odpadach to proces nieunikniony. najważniejsze dla polskiej gospodarki pozostaje jednak to, w jaki sposób ustawodawca pogodzi wymogi środowiskowe z rynkowymi realiami. Głosy płynące ze strony ekspertów sugerują wyraźnie, iż bez odpowiednich korekt i wysłuchania postulatów biznesu, projekt UC100 może wygenerować niepotrzebną biurokrację i przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.
[1]Rządowe Centrum Legislacji; Ustawa o opakowaniach i odpadach opakowaniowych; Rządowy Proces Legislacyjny; 2025 (online: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12401003 (dostęp: 31/03/2026).
[2]Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/98/WE z dnia 19 listopada 2008 r. w sprawie odpadów oraz uchylająca niektóre dyrektywy (Dz. Urz. UE L 312 z 22.11.2008, s. 3, z późn. zm.).
[3] Ibidem.
[4]Rzeczpospolita; Sektor agro: ROP to podatek od bezpieczeństwa żywności; rp.pl; 2026 (online: https://klimat.rp.pl/klimat-i-ludzie/art44070791-sektor-agro-rop-to-podatek-od-bezpieczenstwa-zywnosci (dostęp: 31/03/2026))
[5] Andrzej Strojny; [RAPORT] Centralizacja a efektywność. Co należy wiedzieć o projektowanym systemie ROP w Polsce; Warsaw Enterprise Institute; 2025 (online: https://wei.org.pl/2025/aktualnosci/andrzejstrojny/raport-centralizacja-a-efektywnosc-co-nalezy-wiedziec-o-projektowanym-systemie-rop-w-polsce/ (dostęp: 31/03/2026)).

15 godzin temu





