Pracownik przez wiele tygodni nie pojawiał się w pracy, nie odbierał telefonu i nie odpowiadał na e-maile. Firma zwolniła go dyscyplinarnie, a sprawa dotarła do Sądu Najwyższego. SN wskazał, jak w takiej sytuacji liczyć miesięczny termin na dyscyplinarkę.