- Jest takie anglosaskie powiedzenie: Nie zmarnujmy tego kryzysu. Gdyby do tego podejść w ten sposób, to ten kryzys daje okazję do tego, żeby dokonać radykalnych zmian co najmniej w trzech sferach życia publicznego - mówił w programie "Najważniejsze pytania" socjolog i filozof prof. Janusz Majcherek. Odniósł się w ten sposób do ujawnionych w ostatnim czasie afer w systemie ochrony zdrowia.
"Są konieczne, ale niemożliwe". Socjolog o reformach w Polsce

Zdaniem gościa programu, ujawnione afery w służbie zdrowia, związane głównie ze Szpitalem Południowym w Warszawie, są dobrym punktem wyjścia do gruntownych reform państwa.
"Zobaczyliśmy bagno". Prof. Majcherek o aferach w ochronie zdrowia
- Jest takie anglosaskie powiedzenie: Nie zmarnujmy tego kryzysu. Gdyby do tego podejść w ten sposób, ten kryzys daje okazję do tego, żeby dokonać radykalnych zmian co najmniej w trzech sferach życia publicznego, których nędza i patologia została w tej aferze ujawniona. Po pierwsze ochrona zdrowia, po drugie system zatrudnienia i po trzecie system podatkowy - stwierdził w "Najważniejszych pytaniach" prof. Janusz Majcherek.
Afera w warszawskiej placówce rozpoczęła się od publikacji portalu Zero, w którym opisano historię młodego lekarza Dawida Kacprzyka. Były już radny KO miał jako koordynator SOR-u zarobić 1,6 mln zł w ciągu roku, według dokumentacji pracując 3976 godzin w ciągu roku. Dziennikarze ujawnili także, iż w szpitalu działał "salonik VIP", w którym na specjalnych warunkach przyjmowani byli politycy Koalicji Obywatelskiej i ich bliscy.
ZOBACZ: Afera w Szpitalu Południowym. Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej: Jesteśmy zdruzgotani
Kilka dni później w rozmowie na Kanale Zero były koordynator chirurgii w tej placówce dr Emil Jędrzejewski stwierdził m.in. iż "tam giną ludzie, bo ktoś się uczy", a już zmarłym pacjentom wykonywano tomografię.
- Ten sygnalista, cokolwiek o nim sądzimy, zdarł kurtynę i zobaczyliśmy bagno. Zobaczyliśmy bagno, bo on prawdopodobnie robił to samo, tylko poskarżył się na kolegę, bo się z nim pokłócił. I teraz wychodzą w rozmaitych innych ośrodkach i placówkach służby zdrowia te same historie, te kontrakty, wielomilionowe zarobki - zauważył filozof.
WIDEO: Majcherek o reformach systemu: Konieczne, ale niemożliwe

Nadużycia w ochronie zdrowia. "Za dużo form zatrudnienia"
- Nie może tak być, iż mamy pięć, osiem czy nie wiem ile form zatrudnienia i każda jest inaczej opodatkowana, oskładkowana i tak dalej. Powinniśmy wrócić, może nie w sensie dosłownym, ale do czysto liberalnej idei rzuconej lata temu: 3x15 (niezrealizowany postulat Platformy Obywatelskiej z kampanii wyborczej w 2005 roku - red.) - przypomniał.
- Chodziło o to, żeby zrobić jednolity system trzech stawek podatkowych - PIT, CIT i VAT po 15 proc. W tej formule to jest nie do zaakceptowania, w szczególności VAT. Nie ma możliwości, aby wrócić do 15-proc. VAT-u, bo to by zrujnowało państwo. Ale no nie może być tak, iż różne formy dochodu są w różny sposób opodatkowane. Dochód z jakichkolwiek źródeł powinien być tak samo opodatkowany - wyjaśnił gość programu.
ZOBACZ: Szpital Południowy wyłączony z rejestru umów. "Dlaczego akurat takie wyróżnienie?"
Mówiąc o zmianach w systemie podatkowym, prof. Majcherek za najważniejsze wskazał doprowadzenie do tego, aby nie można było manipulować formami zatrudnienia pod kątem optymalizacji podatkowej.
- Jest po prostu za dużo form zatrudnienia dlatego, iż każda z nich ma jakieś furtki, jakieś wyjątki i w związku z tym wielu pracodawców i pracowników przechodzi z jednej formy do drugiej po to, żeby zapłacić jak najniższy podatek, jak najniższą składkę - wskazał.
Podział polskiego społeczeństwa. "Poczucie, iż są oszukiwani"
Zdaniem filozofa, takie afery jak ostatnio ujawnione w ochronie zdrowia, są jednym z powodów podziałów w polskim społeczeństwie.
- Jedni mają poczucie, iż płacą na drugich, a ci z kolei mają poczucie, że są niedopłaceni, bo inni zarabiają za dużo. Przykład lekarza, który zarabia półtora miliona czy innego, który zarabia ponad cztery miliony rocznie, to jest oczywiście przykład z tej kategorii. Ogromna większość Polaków ma poczucie, iż oni są oszukiwani, oni są wykiwani przez tych, którzy zarabiają takie pieniądze - powiedział prof. Majcherek.
ZOBACZ: Afera w Szpital Południowym. Minister zdrowia zabrała głos
- Jakieś kontrakty, umowy specjalne, rzekomo 17 godzin dziennie pracują przez 365 dni w roku. No przecież to jest fikcja, to jest patologia i ona sieje zgorszenie publiczne, które jest naprawdę wielkim wrogiem i zagrożeniem demokracji - przestrzegł.
Gość "Najważniejszych pytań" został zapytany o to, czy w polskiej rzeczywistości politycznej możliwe są poważne reformy, obliczone na coś więcej niż bieżąca korzyść polityczna. Socjolog stwierdził, iż "reformy są konieczne, ale niemożliwe".
Kluczowe reformy niemożliwe? Majcherek wskazał na prezydenta
- Po pierwsze nie mamy armat. Karol Nawrocki nie podpisze niczego, co by mogło zracjonalizować, uporządkować, ustabilizować polski system zatrudnienia, podatkowy czy ochrony zdrowia. Po prostu Karol Nawrocki to zawetuje. Nawrocki i jego kancelaria zupełnie inaczej pewnie by myślała o tym, jak powinien wyglądać ten system zatrudnienia - prognozuje Majcherek.
ZOBACZ: Nocne głosowanie w Warszawie. Radni zdecydowali ws. Trzaskowskiego
- Po drugie mamy rząd koalicyjny, gdzie poszczególne siły koalicyjne próbują coś po swojemu i w związku z tym niechętnie godzą się na wypracowanie jakiegoś wspólnego stanowiska. Żeby reformy o których myślę były możliwe, to one powinny być uzgodnione z opozycją, bo one powinny wykraczać poza jedną kadencję - zauważył.
Przyznał, iż chociaż działania polityków motywowane są sondażami, które wskazują na potrzeby konkretnych reform, to "od dawna funkcjonuje takie rozróżnienie polityka i męża stanu".
- Polityk robi to, czego oczekują od niego wyborcy, a mąż stanu próbuje tych ludzi przekonać do mądrych, rozsądnych, dalekosiężnych posunięć, reform i działań - argumentował Majcherek.


15 godzin temu

