28 lutego 1973 odszedł Józef Unrug – legendarny dowódca polskiej floty

10 godzin temu
Zdjęcie: 28 lutego 1973 odszedł Józef Unrug – legendarny dowódca polskiej floty


28 lutego 1973 roku we francuskim Montresor zmarł Józef Unrug – jeden z najwybitniejszych oficerów w historii polskiej marynarki. Dowódca Floty w latach 1925-1939, dowódca Obrony Wybrzeża we wrześniu 1939 roku, kawaler Złotego Krzyża Virtuti Militari, symbol honoru i niezłomności. Ostatnie lata życia spędził na emigracji. Do Polski „wrócił” dopiero po śmierci – zgodnie ze swoją wolą.

Józef Unrug urodził się 7 października 1884 roku w Brandenburgu, w rodzinie o silnych tradycjach wojskowych. Jego ojciec był generałem gwardii pruskiej. Mimo służby w armii niemieckiej nie ukrywał polskich korzeni i wychowywał synów w duchu polskości. Uczyli się polskiej historii, języka i tradycji. Wybór morskiej kariery budził w rodzinie obawy. Środowisko pruskiego korpusu oficerskiego sprzyjało germanizacji. Unrug ukończył Akademię Marynarki w Kilonii i rozpoczął służbę w cesarskiej flocie, biorąc udział w I wojnie światowej. Jednak po jej zakończeniu jednoznacznie opowiedział się po stronie odradzającej się Polski.

Po powrocie do kraju rozpoczął pracę w Departamencie Spraw Morskich w Warszawie. Włączył się w organizowanie struktur tworzącej się Polskiej Marynarki Wojennej. Brał udział w budowie polskiej administracji morskiej oraz hydrografii na odzyskanym wybrzeżu. W warunkach politycznych Wolnego Miasta Gdańska, które nie uznawało wówczas polskich władz, zakup pierwszej jednostki hydrograficznej wymagał niestandardowych działań. Statek Pomorzanin nabyto formalnie na nazwisko kapitana Unruga. Stał się on pierwszą jednostką pod biało-czerwoną banderą.

Unrug odegrał istotną rolę w rozwoju Gdyni i budowie portu. W 1927 roku objął stanowisko dowódcy Floty. Sześć lat później awansował do stopnia kontradmirała. W okresie międzywojennym był jedną z najważniejszych postaci polskiej marynarki – wymagającym dowódcą, ale zarazem autorytetem dla oficerów i marynarzy.

We wrześniu 1939 roku, po wybuchu wojny, z bazy na Helu kierował Obroną Wybrzeża. Polska flota i nadbrzeżne garnizony znalazły się w sytuacji bez wyjścia. Po niemal miesiącu walk, wobec wyczerpania sił i braku perspektyw na odsiecz, 2 października 1939 roku podjął decyzję o kapitulacji. Rozmowy z Niemcami prowadził przez tłumacza, twierdząc, iż 1 września „zapomniał” języka niemieckiego. Po kapitulacji Niemcy odnosili się do niego z respektem, oddając należne honory wojskowe. Próbowano nakłonić go do współpracy i podjęcia służby w Kriegsmarine. Odmówił. W czasie niewoli zachował godność i konsekwentnie wspierał podkomendnych.

Po wyzwoleniu obozu przez aliantów trafił do Londynu. Awansowany do stopnia wiceadmirała, objął stanowisko zastępcy szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej na emigracji. W 1946 roku, po likwidacji Polskiej Marynarki Wojennej na Zachodzie, musiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Zdał egzaminy i uzyskał dyplom kapitana żeglugi wielkiej. Nie zdecydował się na powrót do Polski rządzonej przez komunistów. Osiadł wraz z żoną w Domu Polskim w Montresor we Francji. Tam spędził ostatnie lata życia.

W testamencie zastrzegł, iż jego prochy mogą wrócić do ojczyzny jedynie wtedy, gdy będzie ona wolna i gdy godnie uhonorowani zostaną oficerowie Marynarki Wojennej II RP – ofiary stalinowskich represji. Po upadku PRL rozpoczęły się starania o sprowadzenie szczątków admirała. Stało się to dopiero po latach. 2 października 2018 roku jego prochy spoczęły w Kwaterze Pamięci na cmentarzu w Gdyni-Oksywiu. Obok pochowano oficerów Marynarki Wojennej II Rzeczypospolitej zamordowanych przez komunistyczny aparat represji.

Zdjęcie z ostatniego okresu życia, Zbiory Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni

Idź do oryginalnego materiału