Największą świadomość istnienia i wartości Konwencji Praw Człowieka mają sami skarżący

prawieoprawie.pl 1 godzina temu

Są prawnicy, którzy budują swoją praktykę wokół transakcji, sporów gospodarczych czy doradztwa dla biznesu. Są też tacy, którzy od lat stoją na pierwszej linii ochrony praw i wolności obywatelskich. Do tego grona należy adwokat Monika Gąsiorowska, która od ponad 20 lat reprezentuje skarżących przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Ma na swoim koncie ponad sto spraw dotyczących m.in. prawa do rzetelnego procesu, życia rodzinnego, praw reprodukcyjnych czy ochrony przed arbitralnym działaniem państwa, i z tym wynikiem zajęła pierwsze miejsce w tegorocznym „Rankingu najaktywniejszych polskich pełnomocników występujących przed ETPC” przygotowanym przez Wolters Kluwer Polska.

W rozmowie z cyklu „Prawnicy z pasją” opowiada o tym, dlaczego Konwencja Praw Człowieka powinna być fundamentem myślenia każdego prawnika, czego nauczyła ją praca w Kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz jak zmieniają się sprawy trafiające dziś do Strasburga. Rozmawiamy również o wadze edukacji prawnoczłowieczej.

To rozmowa o prawie, które nie kończy się na przepisach, ale zaczyna od człowieka.

***

Dzień dobry, dziękujemy za przyjęcie zaproszenia do rozmowy. Na wstępie, serdecznie gratulujemy zajęcia pierwszego miejsca w „Rankingu najaktywniejszych polskich pełnomocników występujących przed ETPC” od Wolters Kluwer Polska! Zacznijmy jednak od początku – skąd wzięła się u Pani pasja do prawa i co sprawiło, iż zdecydowała się Pani zostać adwokatką?

Wcale nie myślałam, iż zostanę adwokatką. Chciałam być dziennikarką, reporterką. Pisać o ludzkich historiach i jeździć po kraju. Chciałam być taką Małgorzatą Szejnert, ale rodzice „podeszli” mnie sugerując, iż dobre dziennikarstwo potrzebuje dodatkowych studiów. Ostatecznie skończyło się więc na studiach prawniczych, na których z dziennikarstwa zostały mi jedynie fakultety z prawa prasowego i prawa autorskiego.

Po studiach prawniczych zdałam na aplikację sędziowską tzw. etatową i na dziennikarstwo już nie było miejsca. Ale pisanie i tak do mnie przyszło przy sporządzaniu skarg do Trybunału.

Od początku kariery poznawała Pani wymiar sprawiedliwości z różnych perspektyw – od aplikacji sędziowskiej, przez aplikację adwokacką, praktykę w Kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, po codzienną wieloletnią praktykę procesową. Co, Pani zdaniem, najbardziej wpływa na jakość relacji między pełnomocnikiem a sądem – przepisy, kultura prowadzenia sporów czy może wzajemne zrozumienie realiów pracy po obu stronach sali sądowej?

Tuż po studiach zaczęłam etatową aplikację sądową i od podszewki poznałam, jak wygląda sądownictwo w Polsce. Jestem zdania, iż aplikacje zawodowe na początku powinny być wspólne dla wszystkich zawodów prawniczych. Wspólna aplikacja sędziowska jako podstawa, a potem rozdzielenie zawodów, tak aby prawnicy kształcili się wspólnie i wspólnie poznawali różne aspekty pracy każdego z uczestników procesu. Zrozumienie, iż wszyscy razem jesteśmy uczestnikami procesu, który ma być sprawiedliwy, jest najważniejsze dla kształtowania postaw sędziów i adwokatów, prokuratorów i ich wzajemnych relacji.

Na początku swojej drogi zawodowej pracowała Pani w Kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, poznając od środka sposób funkcjonowania ETPCz i procedurę rozpoznawania skarg. Jak wspomina Pani ten etap kariery? Czego nauczył Panią o praktycznym wymiarze ochrony praw człowieka i czy właśnie wtedy ukształtował się kierunek, którym postanowiła Pani podążać zawodowo?

Czas w Europejskim Trybunale Praw Człowieka uzmysłowił mi, czym jest prawo – iż to nie same litery prawa i przepisy, iż trzeba rozumieć sens i cel, co mają one chronić i w jakim celu zostały wprowadzone. Praca w Trybunale i nauka orzecznictwa Trybunału zmieniła kompletnie moje rozumienie, po co nam prawo, a także nauczyła, iż jego fundamentem są prawa człowieka. Konwencja jako „żywy instrument” nie wymaga nowelizacji w takim sensie, jak robi to ustawodawca krajowy. Uczy właśnie, jak interpretować krótkie zapisy zawarte w treści Konwencji i Protokołach do Konwencji w zmieniającym się świecie.

Od ponad 20 lat reprezentuje Pani skarżących przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Jak przez ten czas zmieniała się specyfika spraw trafiających do Strasburga z Polski? Jakie problemy i naruszenia praw człowieka dominują dziś w skargach kierowanych do ETPC i czy dostrzega Pani zmianę w sposobie, w jaki obywatele postrzegają możliwość dochodzenia swoich praw na poziomie międzynarodowym?

Spraw przed Trybunałem jest coraz więcej. Po pierwszej fali spraw, które Trybunał rozpoznawał po ratyfikowaniu Konwencji przez Polskę, teraz nadeszła druga, moim zdaniem dużo większa, wnikająca z kryzysu praworządności i przewlekłości postępowań. Polska również przez cały czas nie wykonała kilku kluczowych spraw np. Tysiąc przeciwko Polsce, a niedługo minie 20 lat od wydania tego wyroku.

Sprawy z zakresu praworządności mogą wykuć lepszy standard wykonywania zawodu sędziego, o ile oczywiście państwo wykona wyroki. Mam nadzieję, iż zniknie delegowanie sędziów czy dowolne ich przesuwanie między wydziałami czy sądami. Sprawy Sobczyńska, Morawiec, Tuleya już pokazują, jak dużo jest do zrobienia w ukształtowaniu standardów wykonywania zawodu sędziego.

Ciągle też zmagamy się z przewlekłością postępowania – tematem, w którym Trybunał swoim orzecznictwem już wszystko powiedział. Państwo i sędziowie nie potrafią nauczyć się, czym jest sprawność postępowania i jaką ma wagę dla wyniku postępowania. W tym roku zapadło już kilkanaście decyzji o zatwierdzeniu ugód dotyczących przewlekłości postępowania i nieskuteczności krajowej skargi na przewlekłość. Te wciąż powtarzające się sprawy w pewnym sensie blokują inne sprawy w Trybunale, które od lat czekają na rozpoznanie.

Dodatkowo z uwagi na nieprawidłowości z tzw. neosędziami na rozpatrzenie oczekuje ponad tysiąc spraw, których procedowanie zostało w tej chwili zawieszone po wyroku Wałęsa przeciwko Polsce.

W 2025 roku prowadziła Pani kilka spraw, które dotykały nie tylko indywidualnych naruszeń praw człowieka, ale również fundamentalnych pytań o praworządność, skuteczność państwa i granice ingerencji w prawa jednostki. Czy ma Pani poczucie, iż Europejski Trybunał Praw Człowieka coraz częściej staje się dziś miejscem rozstrzygania problemów systemowych państwa, a nie wyłącznie indywidualnych skarg obywateli?

Trybunał zawsze jest ostatnim bastionem sprawiedliwości, co oczywiście dobrze brzmi, ale trzeba pamiętać, iż w wielu sprawach trzeba przejść długą i trudną drogę krajową odwoławczą, aby móc potem skierować skargę do Trybunału. Prowadzenie sprawy precedensowej, w którą nikt nie wierzy, albo wierzy niewielu, też jest bardzo trudne. Pamiętam, jak w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie podnosiłam, iż surowość kary nie może być automatyczną i jedyną przesłanką tymczasowego aresztowania albo gdy prowadziłam sprawę w Krakowie o zadośćuczynienie za odmowę badań prenatalnych, wówczas odwoływanie się do standardów Konwencji spotykało się z lekko ironicznym spojrzeniem sędziów, a czasem choćby komentarzem. Dzisiaj jest lepiej, ale jeszcze nie do końca dobrze.

Wiele spraw trafiających dziś do Trybunału mogłoby zostać skutecznie rozstrzygniętych na poziomie krajowym, gdyby sądy w pełni realizowały standardy ochrony praw człowieka wynikające z Konwencji. Znakomitym przykładem jest zakończona wyrokiem Trybunału orzekającym naruszeniem Konwencji sprawa Doroty Rabczewskiej, w której ani sądy wszystkich instancji, ani Trybunał Konstytucyjny nie dostrzegły wcześniej problemu.

Fakt, iż Trybunał Praw Człowieka musi orzekać o fundamentalnych sprawach, świadczy niestety o braku skutecznej sądowej ochrony w zakresie praw człowieka.

Pani nazwisko znalazło się na pierwszym miejscu „Rankingu najaktywniejszych polskich pełnomocników występujących przed ETPC”, przygotowywanego przez ekspertów związanych z Wolters Kluwer Polska. Jeszcze raz serdecznie gratulujemy! Reprezentowała Pani klientów w ponad stu sprawach przed Trybunałem w Strasburgu – to wynik zdecydowanie wyróżniający się na tle innych polskich pełnomocników, który pokazuje ogromne doświadczenie i specjalizację w tej dziedzinie. Czy według Pani w Polsce mamy już środowisko prawników wyspecjalizowanych w postępowaniach przed ETPC? Jak na przestrzeni lat zmienił się poziom profesjonalizacji i przygotowania pełnomocników prowadzących tego typu sprawy?

Istnieje grupa prawników, którzy posiadają ogromną wiedzę i doświadczenie w obszarze praw człowieka. Myślę, iż gdy raz zrozumie się, iż stanowią one fundament demokratycznego państwa prawa, trudno pozostać obojętnym na dostrzegane naruszenia. Orzecznictwo Trybunału uczy prawnika szerszego spojrzenia na sytuację danego skarżącego albo na określoną praktykę sądu, a nie tylko literalnej wykładni prawa. Uczy w praktyce wykładni celowościowej. Uczy zauważania proporcjonalności, której nie dostrzegają ci, którzy tylko myślą o ścisłej wykładni paragrafów.

Żeby jednak prowadzić sprawy w Trybunale, trzeba też być zorientowanym, jaka jest praktyka w sądach krajowych.

Środowisko prawników związanych z prawami człowieka nie jest zbyt duże – wszyscy w zasadzie się znamy, pomagamy sobie w trudniejszych sprawach, spotykamy się, wymieniamy doświadczeniami i co najważniejsze uczymy innych, jak prowadzić sprawy z zakresu ochrony praw człowieka.

Postępowanie przed Trybunałem ma swoje specyficzne wymogi. Choć nie jest ono szczególnie skomplikowane, zwłaszcza na etapie wniesienia skargi istnieją pułapki proceduralne, które bez odpowiedniego doświadczenia mogą prowadzić do odrzucenia sprawy. Dlatego osoby działające w środowisku praw człowieka, które znam, bardzo mocno angażują się w edukację i dzielenie się swoją wiedzą.

Dzięki temu prawnicy są coraz lepiej przygotowani do składania skarg do Trybunału i rzeczywiście jest grupa prawników, która regularnie wnosi skargi do Trybunału. Jednak, aby skutecznie wnieść skargę, trzeba podnieść zarzuty naruszenia Konwencji już na etapie krajowym.

Co z Pani perspektywy jest największym wyzwaniem w prowadzeniu spraw przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka?

Najtrudniejszym jest wypełnienie formularza, gdyż tutaj nie ma uzupełnienia braków formalnym. Potem już Trybunał wskazuje listami, co dokładnie i w jakim terminie trzeba zrobić. Procedura nie jest nazbyt skomplikowana, za wyjątkiem tego, iż komunikacja toczy się albo po angielsku, sporadycznie po francusku, więc znajomość jednego z tych języków jest konieczna.

ETPC publikuje sporo materiałów edukacyjnych i praktycznych przewodników. Czy dostęp do wiedzy o Konwencji i orzecznictwie jest już wystarczający, czy przez cały czas brakuje w Polsce praktycznej edukacji dotyczącej praw człowieka – także na studiach prawniczych?

Na stronach Trybunału jest tak szeroki dostęp do materiałów, iż witrynę Trybunału uważam za wzorcową. Są zestawienia tematyczne, podręczniki i tłumaczenia orzeczeń na język polski. Nie wszystkie materiały są jednak przetłumaczone na nasz język, a myślę, iż taka ich dostępność wpłynęłaby pozytywnie na rozumienie orzecznictwa Trybunału i jego stosowanie. Oczywiście można tłumaczyć przez powszechnie dostępne translatory, ale dla celów edukacyjnych byłaby to wspaniała pomoc. Niestety dokonanie tłumaczeń wiąże się z kosztami. Parę lat temu proponowałam, aby NRA podjęło taką inicjatywę, ale bezskutecznie. Zainteresowanie prawami człowieka objawia się wówczas, gdy już stoimy przy ścianie, a edukacja z tematu praw człowieka, na których zbudowane są wszystkie prawa, jest w mojej ocenie niezadawalająca.

Aplikanci mają pojedyncze zajęcia przybliżające Konwencję Praw Człowieka, ale są to zajęcia fakultatywne, zaś przez ostatnie 2 lata aplikanci adwokaccy zainteresowani prawami człowieka mieli spotkania i szkolenia w ramach programu TUTOR. W Warszawie prężnie działa też Sekcja Praw Człowieka przy ORA, która organizuje szkolenia. Niestety w mniejszych Izbach nie ma zbyt wielu szkoleń i warsztatów.

Brakuje choćby inicjatyw, jak Moot Court dla aplikantów adwokackich, inscenizacji rozprawy przed Trybunałem. Do tej pory odbyły się zaledwie dwie. Brak środków na takie działania.

Brakowało też wyjazdów studyjnych do Trybunału dla adwokatów, więc z własnej inicjatywy zorganizowałam wyjazdy w poprzednich latach. W tym roku odbędzie się on już po raz czwarty, a już są chętni na przyszły rok.

Czy doświadczenie zdobyte przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka wpływa również na sposób prowadzenia spraw krajowych? Co szczególnie odróżnia kulturę pracy Trybunału w Strasburgu od praktyki polskich sądów?

Postępowanie przed Trybunałem jest pisemne i nie jest nazbyt formalistyczne. Postępowanie przed polskim sądem to w tej chwili w mojej ocenie proces formułkowy – jak nie wypowiesz magicznej formułki, to sąd odrzuci apelację, zwróci pismo albo nie zasądzi kosztów obrony. Trybunał w ten sposób nie działa. Jedynym formalizmem przed Trybunałem jest wypełnienie skargi, potem procedura jest przyjazna dla skarżącego, bez żadnych zasadzek. W sprawie Poklikayew przeciwko Polsce, powołałam się na inne artykuły Konwencji, zaś Trybunał rozpoznał sprawy z gwarancji zawartych w Protokole Dodatkowym do Konwencji – nie pisał, jak robią to polskie sądy, iż „profesjonalny pełnomocnik” wskazał niewłaściwe przepisy, bo jasno rozumiał, co skarżący podnosi.

Zdarza się, iż współpracuje Pani z mediatorami przed wszczęciem postępowania sądowego oraz w trakcie procesu? Czy Pani zdaniem mediacja w polskim systemie prawnym jest dziś przez cały czas niedocenianym narzędziem rozwiązywania sporów?

Tak, bardzo cenię mediację i uważam, iż dobry mediator to również sąd. Sama skończyłam podstawowy kurs z mediacji i będę chciała kontynuować naukę, a potem pracę jako mediatorka.

Od wielu lat współpracuje Pani z Helsińską Fundacją Praw Człowieka oraz Federacją na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jaką rolę odgrywają dziś NGO-sy w systemie ochrony praw człowieka?

Ta kooperacja już trochę wygasła, bo zarówno Fundacja jak i Federa Fundacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny od lat mają wspaniałych prawników, ale oczywiście mamy przez cały czas bieżący kontakt. NGO-sy są zawsze najbliżej spraw prawnoczłowieczych, bo często do nich zgłaszają się pokrzywdzeni. Są więc ważnymi strażnikami praw człowieka i często świadczą pomoc na pierwszej linii frontu. To jest ich codzienna praca, zaś ich bieżące monitorowanie i interweniowanie jest nieocenione w przestrzeganiu praw człowieka.

Angażuje się Pani również w prowadzenie zajęć i wykładów z zakresu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz promocję standardów ochrony praw człowieka. Czy obserwuje Pani dziś większą świadomość społeczną w tym zakresie niż jeszcze kilkanaście lat temu?

Największą świadomość istnienia Konwencji to mają sami skarżący, którzy sami piszą często znakomite skargi, a które później doprowadzą do zmiany systemu np. wprowadzenia skargi na przewlekłość postępowania. Za to nie wszyscy prawnicy i politycy wiedzą, iż Konwencja jest częścią krajowego porządku prawnego. Orzeczenia czy wypowiedzi, w których kwestionuje się zgodność Konwencji z Konstytucją czy twierdzi, iż Konwencja nie ma mocy obowiązującej, są skandaliczne i bezmyślne.

Prowadzę co roku zajęcia dla aplikantów, którzy często są zaskoczeni, gdy im mówię na zajęciach, iż mogą w swoich apelacjach, np. pisanych na egzaminie zawodowym, podnosić zarzut bezpośrednio naruszenia Konwencji. Bo jednak Konwencja ciągle jest poza nawiasem. W świadomości wielu wciąż nie stanowi tej bazy, którą właśnie jest, przegrywając z krajowym kodeksem postępowania karnego czy cywilnego, które tak naprawdę mogą się zmienić za kolejne 2 lata lub 2 miesiące.

Tymczasem Konwencja jest krótka i żeby ją zrozumieć wystarczy zawsze odpowiedzieć sobie na pytanie, jak dana osoba funkcjonowała w danej sytuacji i czy ta sytuacja nie prowadzi do niesprawiedliwego traktowania jej przez państwo.

Znaczną część swojej praktyki prowadzi Pani w kontekście międzynarodowym. Na ile otwartość na inne systemy prawne jest dziś Pani zdaniem istotna w zawodzie adwokata?

Od ponad 20 lat spotykam się z grupą przyjaciół prawników, którą poznałam na szkoleniu dla obrońców przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, i choć nie poszłam w tym kierunku zawodowym, to wspólne rozmowy w czasie naszych spotkań pokazują, iż w wielu krajach Europy problemy przestrzegania praw człowieka i problemy w sądownictwie są dokładnie takie same i iż sięgamy, po te same sposoby, aby zmuszać państwo i sądy do respektowania naszych praw – praw człowieka. A dzisiaj prawa człowieka to także prawo do czystego powietrza, prawo do kontaktu z dzieckiem, mimo wcześniejszej nieobecności w jego życiu, prawo do ochrony przed przemocą domową.

Zbudowała Pani bardzo wyrazistą i niszową specjalizację wokół postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Jaką radę dałaby Pani dziś młodym prawniczkom i prawnikom, którzy szukają swojej zawodowej drogi i zastanawiają się, czy warto rozwijać się w wyspecjalizowanych, mniej oczywistych dziedzinach prawa?

Z okazji dni edukacji prawniczych uczestniczyłam w spotkaniu ze studentami na wydziale prawa U.W dzieląc się swoimi doświadczeniami. Mówiłam, iż każdy prawnik musi znać podstawy funkcjonowania Konwencji, ale musi też znać praktykę sądów krajowych, gdyż ona właśnie jest najczęściej powodem naruszenia Konwencji. Jednocześnie bez postawienia w postępowaniu krajowym zarzutu tożsamego z zarzutem w skardze do ETPC, skarga będzie odrzucona z uwagi na niezachowanie zasady subsydiarności.

Dziękujemy za rozmowę.

***

Monika Gąsiorowska – adwokatka, wg „Rankingu najaktywniejszych polskich pełnomocników występujących przed ETPC” najbardziej doświadczona polska pełnomocniczka występująca przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Przez ponad 20 lat reprezentowała skarżących w ponad 100 sprawach dotyczących m.in. ochrony praw człowieka, prawa do rzetelnego procesu, prawa do życia rodzinnego czy praw reprodukcyjnych przed ETPC.

Drogę zawodową rozpoczynała od aplikacji sędziowskiej zakończonej egzaminem sędziowskim, następnie ukończyła też aplikację adwokacką. Doświadczenie w zakresie postępowań strasburskich zdobywała pracując w Kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie poznała od środka mechanizmy działania Trybunału oraz procedurę rozpoznawania skarg.

W praktyce krajowej zajmuje się przede wszystkim sprawami z zakresu prawa rodzinnego, ochrony dóbr osobistych, prawa medycznego oraz sprawami karnymi. Na co dzień współpracuje także z mediatorami, promując pozasądowe metody rozwiązywania sporów.

Od lat angażuje się w działalność edukacyjną i społeczną związaną z ochroną praw człowieka. Współpracuje m.in. z Helsińską Fundacją Praw Człowieka oraz Federacją na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, prowadzi wykłady i szkolenia dotyczące Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz popularyzuje standardy ochrony praw jednostki.

Idź do oryginalnego materiału