Patostreamer nie jest artystą. Internetowi pseudoartyści nie unikną kary

2 dni temu

Patostreamer nie jest artystą. Trzeba odróżnić artystę od pseudoartysty, tak jak odróżnia się streamera od patostreamera. Przedrostki “Pato” i “Pseudo” idą ze sobą w parze.

W kolejnych analizach Dogmatycznych omawiam nowe przestępstwo z art. 255b k.k. Dziś o sprawie, o którą często pytacie – czy pato-twórcy, którzy ochrzczą się mianem artystów, znajdą furtkę, by uniknąć odpowiedzialności karnej?

Odpowiedź brzmi: nie ma takiego ryzyka. To, iż ktoś ogłasza się artystą nie oznacza, iż artystą jest. O byciu artystą nie decydują deklaracje, ale to, co się rzeczywiście robi.

Nowe przestępstwo

Nowy art. 255b k.k. opisuje patostreaming jako publiczne rozpowszechnianie w Internecie treści przedstawiających przestępstwo godzące w dobra osobiste człowieka, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby. Chodzi o treści celowo emitowane dla zasięgów lub dla zysku.

Równocześnie nowa ustawa precyzuje, co nie jest patostreamingiem. “Nie stanowi przestępstwa określonego w § 1–3 czyn podjęty w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, informacyjnej, prasowej lub naukowej albo w celu ochrony interesu publicznego”.

Ustawa w brzmieniu przyjętym w Parlamencie (zobacz proces legislacyjny)

Przepis wskazuje więc wprost, iż działalność artystyczna nie jest patostreamingiem i nie jest przestępstwem.

Nie da się zdefiniować sztuki

Przede wszystkim zdefiniowanie działalności artystycznej w Kodeksie karnym nie jest możliwe. Każda definicja rodziłaby jeszcze większe ryzyko znalezienia furtki niż ogólne określenie, odwołujące się do intuicji i ocen społecznych.

W pracach sejmowych i senackich pojawiły się postulaty doprecyzowania działalności artystycznej. Cel był słuszny: zamknięcie furtek. Jednak Kodeks karny nie jest miejscem na definiowanie, czym jest sztuka.

Z działalnością artystyczną jest trochę jak z “czasem” – gdy pytają mnie, co to jest czas, to wiem, ale gdy pytają o jego definicję, to nie wiem (św. Augustyn). Gdy obejrzymy któregoś historycznego streama ze słynnej “Urzędniczej”, bezbłędnie odróżnimy sztukę od patostreamingu. Natomiast szukanie ogólnej, precyzyjnej definicji, mija się z celem.

Doktryna prawa karnego zajmuje się artystami i granicami sztuki. Wskazuje się różne kryteria decydujące o artystycznym charakterze działalności. Są to np.:

  • kryterium kompetencyjne (bycie artystą z wykształcenia),
  • charakter dzieła (estetyczny),
  • cel artystyczny przyświecający twórcy,
  • mistrzostwo wykonania,
  • miejsce ekspozycji.

Nie wszystkie cechy muszą być spełnione naraz i nie wszyscy autorzy zgadzają się, iż każde kryterium ma bezwzględne zastosowanie.

Nie obracamy się więc w sferze nierozpoznanej przez prawo karne, ale dość dobrze zbadanej i opisanej.

Sztuka ma granice

Nie ma też wątpliwości, iż wolność twórczości artystycznej ma swoje granice.

Polska Konstytucja potwierdza w art. 73: “Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej”. Korzystanie z wolności podlega ograniczeniom w warunkach art. 31 ust. 3 Konstytucji: gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej, wolności i praw innych osób.

Przepisy nie definiują, czym jest sztuka. Nie pozostawiają jednak wątpliwości, iż nawet “pełnokrwiste” działania artystyczne podlegają prawnym ograniczeniom. Powodem ograniczania wolności artystycznej może być między innymi ochrona moralności publicznej, porządku publicznego, a także praw i wolności innych osób.

Nie można więc w imię rzekomej wolności sztuki dopuścić się zabójstwa i je transmitować, znęcać się nad kotem czy sprowadzać człowieka do roli wykorzystanego przedmiotu, tak jak niewolnika.

Dobra chronione konstytucyjnie są szczególnie narażone, gdy odbiorcą treści mogą być dzieci. choćby więc jeżeli uznalibyśmy, iż niektórzy pato-twórcy podpadną pod definicję kontrowersyjnej sztuki, samo w sobie nie usprawiedliwia to transmitowania szkodliwych wyczynów.

Tym bardziej aktywność jedynie udająca artyzm może być zakazana pod groźbą kary.

Społecznie uzasadniony artyzm

O działalności artystycznej mowa w nowym art. 255b § 4 k.k. Celowo użyłem w nim określenia “nie stanowi przestępstwa”. To nawiązanie do art. 1 § 2 k.k. i społecznej szkodliwości czynu. Działalność artystyczna nie jest społecznie szkodliwa. Przepis trzeba czytać w tym ścisłym kontekście.

Czyli wszystkie opisane “działalności” powinny być społecznie korzystne, służyć interesowi publicznemu. Takie jest bowiem ratio legis przepisu.

Skoro działanie “w celu ochrony interesu publicznego” nie stanowi przestępstwa, to dla zachowania spójności przepisu również działalność artystyczna (tak samo edukacyjna, informacyjna itd.) powinna być korzystna z perspektywy społecznej. Musi być społecznie uzasadniona.

Patostreamingiem będzie więc to, co nie jest społecznie korzystne, uzasadnione, pożyteczne, wartościowe. Udawanie “sztuki”, by prezentować zachowania przemocowe, wulgarne, obsceniczne, poniżające – nie wyłączy odpowiedzialności karnej.

Nowelizacja wchodzi w życie

Ustawa została uchwalona w Sejmie 11 czerwca 2026 większością 419 głosów (ZA głosowało 95% izby). Senat nie wniósł poprawek. To ustawa ponad podziałami.

Cieszę się, iż przepis, który powstał na bazie mojego projektu, stanie się obowiązującym prawem. Śmiało mogę powiedzieć: mam swoje przestępstwo w Kodeksie karnym.

    Nowelizacja ukazała się w Dzienniku Ustaw 23 lipca 2026 roku i już biegnie 30-dniowy okres vacatio legis. Po tym czasie wejdzie w życie.

    Zachęcam do udostępniania linka do analizy w mediach społecznościowych. Portal Dogmaty Karnisty to zarejestrowane czasopismo, które możesz cytować również w klasyczny sposób w swoim artykule naukowym, piśmie procesowym lub uzasadnieniu wyroku. Skorzystaj z poniższego wzoru:

    • M. Małecki, Patostreamer nie jest artystą. Internetowi pseudoartyści nie unikną kary, DogmatyKarnisty.pl z 31.07.2026
    Idź do oryginalnego materiału