Pięć spalonych maszyn, nocna akcja strażaków i śledztwo, które dopiero się zaczyna. W Słajszewie, w pobliżu budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, doszło do pożaru, którego przyczyny wciąż pozostają nieznane. Policja nie wyklucza udziału osób trzecich.
Ogień przy drodze do ważnej inwestycji
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 12 kwietnia, późnym wieczorem. O godzinie 22:53 służby otrzymały zgłoszenie o pożarze przy ulicy Morskiej w Słajszewie, w gminie Choczewo – w województwie pomorskim. To teren bezpośrednio związany z przygotowaniami do budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej.
Po przyjeździe na miejsce strażacy zastali płonący sprzęt budowlany pracujący przy drodze prowadzącej do przyszłego placu budowy. Ogień objął pięć maszyn – w tym rozściełacz do asfaltu, koparkę, ładowarkę oraz dwa walce drogowe.
W akcji gaśniczej uczestniczyło sześć zastępów straży pożarnej – jedna jednostka Państwowej Straży Pożarnej oraz pięć jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej. Pożar został opanowany, jednak sprzęt uległ całkowitemu zniszczeniu.





Policja sprawdza wszystkie scenariusze
Na miejscu pracują policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie. Jak przekazała asp. sztab. Anetta Potrykus, śledczy biorą pod uwagę różne hipotezy, odnośnie tego, co mogło wydarzyć się na miejscu, nie wykluczają choćby udziału osób trzecich.
Na obecnym etapie postępowania nikt nie został zatrzymany. Policja prowadzi czynności mające ustalić dokładny przebieg zdarzenia. W oględzinach ma uczestniczyć biegły z zakresu pożarnictwa, którego opinia będzie bardzo istotna dla określenia przyczyny pojawienia się ognia.
Zniszczenia i niepokój wśród mieszkańców
Skala strat jest znacząca. Spalone maszyny znajdowały się około 500 metrów od wjazdu z ulicy Bursztynowej, czyli w bezpośrednim sąsiedztwie powstającej infrastruktury drogowej.
Zdarzenie wywołało niepokój wśród mieszkańców. Lokalne media relacjonują, iż część z nich obawia się o bezpieczeństwo swoich posesji. Jak przekazuje portal Choszczewo24, po rozmowach z mieszkańcami, ci wydają się być przerażeni.
W przestrzeni publicznej pojawiły się również spekulacje dotyczące możliwego sabotażu inwestycji, choć na razie brak dowodów potwierdzających takie przypuszczenia.
Według relacji, w ostatnich dniach w tej okolicy doszło także do innych pożarów. Służby nie informują jednak, czy zdarzenia mogą być ze sobą powiązane.
Istotna inwestycja w tle
Pożar miał miejsce w okolicy jednej z najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych w kraju. W Słajszewie planowana jest budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.
Zgodnie z harmonogramem prace budowlane mają rozpocząć się w 2028 roku. W elektrowni powstaną trzy reaktory typu AP1000 o łącznej mocy 3750 MWe. Każdy z bloków ma powstawać przez około siedem lat, co oznacza, iż inwestycja będzie realizowana etapami przez ponad dekadę. Uruchomienie pierwszego bloku planowane jest na 2036 rok, kolejne mają ruszyć w latach 2037–2038.
Docelowo elektrownia ma dostarczać znaczną część energii elektrycznej w kraju i zapewniać stabilne źródło prądu niezależne od warunków pogodowych. To również jeden z filarów transformacji energetycznej Polski, która zakłada stopniowe ograniczanie emisji CO₂ i odchodzenie od energetyki opartej na węglu.
Śledztwo trwa
Na ten moment przyczyny pożaru nie są znane. Dużo powiedzą ustalenia biegłego oraz wyniki pracy śledczych. Policja podkreśla, iż analizowane są wszystkie możliwe scenariusze. Odpowiedzi na pytanie, czy był to nieszczęśliwy wypadek, czy celowe działanie, mają przynieść najbliższe dni.
Fot. Ochotnicza Straż Pożarna Sasino, na portalu Facebook

6 godzin temu







