Artur Mezglewski
Największymi przestępcami są ci,
którzy niewinnych ludzi
przestępcami czynią
(Artur Mezglewski)
Przed wydaniem wyroku w sprawie prześladowanego dziennikarza (sygn. akt IV 878/24), z akt jego sprawy zniknęły wszystkie dowody potwierdzające, iż w artykule prasowym napisał on prawdę. Zaginęło ponad 15o kart.
W Kodeksie postępowania karnego przewidziana jest procedura odtworzenia zaginionych akt. Zgodnie z k.p.k. postępowanie odtworzeniowe winien przeprowadzić sąd, w którym postępowanie się toczy. Czyli, jeżeli akta zniszczył dany sędzia, to potem ten sam sędzia ma wyjaśnić okoliczności ich zaginięcia… Super procedura… No to zobaczcie co wyprawia sędzia Joanna Bis-Banach, aby uniemożliwić wyjaśnienie czegokolwiek.

- Najpierw postępowanie odtworzeniowe próbował udaremnić sędzia Jarosław Dul, ale był za miękki
Oskarżony skierował do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód wniosek o wszczęcie postępowania wpadkowego w przedmiocie odtworzenia części zaginionych akt – na podstawie art. 160 k.p.k. Wniosek ów został doręczony Sądowi w dniu 17 czerwca 2025 r. o godz. 8:10 listem poleconym o numerze 00659007734485708733.
Już po doręczeniu w/w pisma, Sędzia Jarosław Dul – działając jako Zastępca Przewodniczącego – sporządził antydatowane na dzień 16 czerwca 2025 r. zarządzenie, z treści którego wynika, iż przypadkowo zaginione akta ju z się odnalazły – zanim wpłynął wniosek o odtworzenie akt.
Sędzia Jarosław Dul „dopisał” powyższe zarządzenie do innego zarządzenia, znajdującego się w aktach sprawy – doklejając go po uzasadnieniu tamtego. Uczynił tak dlatego, gdyż obrońca oskarżonego wykonał wcześniej kserokopie akt, więc sztubak nie mógł wsadzić do akt nowej karty. W pouczeniu swego zarządzenia napisał, iż nie podlega ono zaskarżeniu.
Oskarżony zażalenie jednak zlożył i zostało ono przyjęte, zaś Sąd Okręgowy w części go uwzględnił – a to z tego powodu, iż nie wszystkie akta zostały odzyskane. W uzasadnieniu postanowienia z dnia 7 października Sąd Okręgowy zobowiązał Sąd I Instancji do:
- wszczęcia postępowania odtworzeniowego w zakresie odtworzenia zaginionego wniosku dowodowego obrońcy,
- zażądania przedstawienia w/w dokumentu przez obrońcę w trybie art. 162 k.p.k;
- wyjaśnienia okoliczności zaginięcia akt.
2. Sędzia Joanna Bis-banach bierze sprawy w swoje ręce
Poniżej opisana zostanie cała seria zarządzeń, wydanych przez SSR Joannę Bis-Banach – działającej w charakterze Przewodniczącej IV Wydziału Karnego. Już jednak na wstępie podkreślić należy, że:
- Przewodnicząca Wydziału Joanna Bis-Banach nie miała prawa podejmować w procedurze odtwarzania akt jakichkolwiek zarządzeń. Do wykonania postanowienia Sądu Okręgowego z dnia 7 października 2025 r. zobowiązany został sąd, a nie przewodnicząca wydziału. Sąd – czyli skład orzekający;
- Sąd w postępowaniu odtworzeniowym wydaje postanowienia, a nie zarządzenia, a postępowanie to jest zawsze II instancyjne – a zatem wszelkie postanowienia wydane przez ten sąd są zaskarżalne.
W dniu 10 października Sędzia Joanna-Bis-Banach wydała – jako Przewodnicząca Wydziału – zarządzenie o pozostawieniu bez rozpoznania wniosku oskarzonego odtworzenie – z pouczeniem, iż zarządzenie nie to nie podlega zaskarżeniu.
Następnie – nie czekając na ewentualne środki zaskarżenia – spakowała wszystkie akta i wysłała je do Sądu Okręgowego w celu rozpatrzenia apelacji – nie informując tegoż Sądu, iż postępowanie odtworzeniowe nie zostało zakończone.
W dodatku – w celu zmylenia Sądu Nadrzędnego – tak „potasowała akta”, żeby Przewodniczący Wydziału Odwoławczego nie zorientował się, iż w ogóle jest w toku jakieś postępwowanie wpadkowe oraz, iż istnieje jakieś postanowienie Sądu Nadrzędnego, które nie zostało wykonane. Zrobiła to w następujący sposób:
- Postanowienie Sądu Okręgowego z dnia 7 października 2025 r. zobowiązujące Sąd Rejonowy do przeprowadzneia postępowania odtworzeniowego umieściła w tomie III akt na kartach 597-600;
- Nastepnie „przywaliła” to postanowienie setką różnych akt, które trzymala w aktach podręcznych w tym wlaśnie celu. I zakończyła tom;
- Założyła nowy tom akt i na początku tego tomu umieściła odezwę o przekazaniu akt Sądowi Okręgowemu w celu rozpatrzenia apelacji. Odezwa ta znalazła się na karcie 732;
- A zatem Sąd Okręgowy, aby dotrzeć do postanowienia zobowiązujacego Sąd Rejonowy do przeprowadzenia postępowania odtworzeniowego, musiałby przekartkować 100 stron do tyłu, które – w dodatku – znajdują się w innym tomie!
Tutaj należy wyjaśnić, iż Sędzia Joanna Bis-Banach, prowadząc różne sprawy, jako ich referent, nigdy nie wkłada napływajace pisma do akt sprawy, tylko trzyma je gdzeis w ukryciu. Oskarżony – w prowadzonych przez nią sprawach – nigdy nie ma możliwości zapoznania się z całością akt przed rozprawą, bo Banachowa trzyma gdzieś całe sterty dokumentów, o których istneiniu informuje dopiero na rozprawie – po to, aby oskarżony nie miał możliwości i czasu w odpowiednią reakcję.
Tak więc akta sprawy są już w okręgu z wyznaczonym terminem apelacji, a w rejonie dzieją się następujące rzeczy:
Obrońca oskarżonego złożył zażalenie na zarządzenie Przewodniczącej Wydziału Joanny Bis-Banach z dnia 10 października o pozostawieniu wniosku o odtworzenie akt bez rozpoznania.
W reakcji na to zażalenie sędzia Joanna Bis-Banach wydała zarządzenie o wezwaniu obrońcy do uzupełnienia braku formalnego w postaci „wskaznaia osoby składającej zażalenie”.
Proszę państwa, proszę o uwagę! Obrońca powyższe zażalenie napsiał na papierze firmowym, zawierajacym wszystkie możliwe dane, a następnie go podpisał. A Banachowa wzywa go – pod rygorem pozostawienia środka zskarżenia bez rozpoznania – do wskazania osoby składającej zażalenie„!
Następnie wpływa do Sądu kolejne zażalenie, którego autorem jest drugi z obrońców.
A oto reakcja Banachowej: wydaje zarządzenie o odmowie przyjecia zażalenia obrońcy jako niedopuszalnego.
Zarządzenie o odmowie przyjęcia zażalenia obrońcy jest, oczywiście, zaskarżalne. Czy jednak jest jakakolwiek szansa, iż okoliczności związane z zaginięciem akt sprawy zostaną wyjaśnione?
Tak, szansa jest, ale pod warnkiem, iż sędzia Joanna Bisbanach zostanie w kaftanie bezpieczeństwa wyprowadzona z sądu i odizlowana od cywilizowanego społeczeństwa.
PS.
To nie jest ostatni materiał w sprawie prześladowanego dziennikarza. Za tydzień pojawi się publikacja, która wyjaśni „Za co chcą mnie zamordować„.
Chcą ze mnie uczynić męczennika? Nie jestem godzien, ale będą go mieli.

3 dni temu